poniedziałek, 19 sierpnia 2013

PARYSKA DIETA Jak osiągnąć właściwą masę ciała i ją utrzymać

Autor: dr Jean-Michel Cohen
Tłumacz: Aleksandra Górska
Dom Wydawniczy REBIS
Poznań 2013
Liczba stron: 288




Cytat z książki
…zagubieni w sprzecznych przekazach medialnych, ogarnięci obsesją ideału piękna, próbujemy znaleźć mniej więcej satysfakcjonujące rozwiązanie, niepewny kompromis między dobrym a szkodliwym, zdrowym a niezdrowym; kończy się tak, że zabijamy wszelką przyjemność z jedzenia. 
 (s. 27)
           


Byłam bardzo ciekawa książki reklamowanej w opozycji do diety Dukana. Jako, że jestem przeciwniczką wszelkich diet, które proponują jakieś drastyczne ograniczenia kalorii czy rodzajów spożywanych potraw i namawiają do specyficznej, według mnie,  formy masochizmu, to na ową reklamę złapałam się idealnie.  O tym, co myślę o sposobach na utratę wagi pisałam przy okazji recenzji Głodnych emocji, a teraz skupię się na Paryskiej diecie.
Już sam tytuł brzmi sympatycznie, bo komuż może źle kojarzyć się Paryż? Śmiem twierdzić, ze nazwanie przez Cohena swojej metody zadbania o wagę dietą paryską to sprytny zabieg marketingowy (żeby była jasność: nie widzę w tym nic złego). Kiedy bierzemy do rąk książkę, robi się tym bardziej miło, bo jest naprawdę starannie wydana. Kolorystyka okładki, układ treści – po prostu piękne. Tylko pani na okładce trochę wychudzona się wydaje, biorąc pod uwagę fakt, że Cohen do drastycznego odchudzania nie namawia…
Może niektórzy zastanawiają się, co książka o diecie robi na blogu mającym promować książki psychologiczne. Fakt, nie jest to oczywiście książka psychologiczna, ale zachęcająca do zdrowego podejścia do siebie, do rozwoju jak najbardziej. Dlatego pozwalam sobie tutaj o niej pisać. Chciałabym przedstawić ją jako alternatywę dla tych, którzy mają zakusy do jedzeniowego znęcania się nad sobą ale może również jako interesującą pozycję dla tych, którzy poszukują prostych przepisów na smaczne dania, bo tych w książce nie brakuje!
 Właściwie to, ku mojemu zaskoczeniu, bo raczej spodziewałam się wywodów teoretycznych z dietetyki, większa część książki to przepisy ( mniam mniam) odniesione do faz proponowanej przez autora diety. Nie jestem dietetykiem i cała moja wiedza w tej dziedzinie to wiedza samouka, nie ośmielę się więc oceniać założeń są diety od strony dietetyki jako takiej.  Ja widzę tyle, że przepisy prezentują się zachęcająco i na pewno nie raz z nich skorzystam, niekoniecznie w ramach jakiejś diety. Może zwolennicy kuchni pięciu przemian będą kręcić nosem na ilość nabiału w posiłkach, a „zatwardziali” Polacy niekoniecznie będą mieli ochotę na takie ilości sera, ale myślę, że i tak jedni i drudzy znajdą też w książce przepisy, które będą im odpowiadały. Dla mnie z kolei nie do przejścia jest uznanie, że sama kawa lub herbata to moje drugie śniadanie i podwieczorek. Dzięki diecie cukrzycowej (doświadczyłam cukrzycy ciążowej) nauczyłam się jeść pięć razy dziennie w regularnych odstępach czasu i nie wyobrażam sobie już teraz rozkładać posiłki inaczej. W Paryskiej diecie obiad i kolacja są, jak na francuski sposób żywienia przystało, kilkuskładnikowe, wystarczy więc drobna modyfikacja i mam moje pięć posiłków zamiast trzechJ
Cohen porusza co najmniej kilka wątków, które określiłabym jako psychologiczne i muszę powiedzieć, że bardzo nimi u mnie zapunktował. Zwraca on między innymi uwagę na fakt, że tak jak jedzenie może być nałogiem, tak samo często nałogiem jest odchudzanie. Uważam, że to treść, którą warto by rozważyły szczególnie osoby, które sięgną po książkę Cohena w poszukiwaniu entej metody odchudzania. Kolejny punkt dla doktora Cohena daję za przyglądanie się źródłom nadwagi i otyłości również w obszarze funkcjonowania w relacjach międzyludzkich czy kwestii radzenia sobie z emocjami, stresem. Może nie są to analizy rodem z psychologii głębi, ale myślę że wystarczające na potrzeby tej książki. Co najważniejsze, to autor zachęca do pracy nad sobą w formie terapii. Jestem za!
Jeszcze jeden wielki punkt proponuję za racjonalność podejścia. Już samo wyznaczanie wagi docelowej brzmi rozsądnie. Nie po prostu BMI, ale odniesienie się do możliwości organizmu, wzięcie pod uwagę tego, ile dotychczas zdarzało nam się ważyć i ustalenie właściwej na dany moment wagi – oto co proponuje autor Paryskiej diety. Nie będę wchodzić szczegóły, bo od tego jest książka, ale naprawdę można się zdziwić! Nic z superdiet, typu 15 kilo w dwa tygodnie. Spodziewam się, że dla niektórych propozycja Cohena będzie nie do przyjęcia, ale jeśli chcą mieć efekt jo-jo, no to cóż…
Zachęcam do lektury Paryskiej diety, tak jak napisałam wyżej, niekoniecznie celem odchudzania. Jeśli jednak odchudzać się to na pewno lepiej z Cohenem, niż z…

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Domowi Wydawniczemu REBIS.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz