poniedziałek, 26 maja 2014

O swoje finanse zadba... - rozwiązanie konkursu

Z przyjemnością ogłaszam, że książka Jak zadbać o własne finanse trafi do Oli. 

Podoba mi się Olu, że "bycie w dole" widzisz jako szansę rozwoju. Ważne, że w tej niełatwej sytuacji masz marzenia i cele. Coś jest na rzeczy, że macierzyństwo daje kobiecie siłę, o jaką siebie nie posądzała, prawda? Jestem też całym sercem za klubem mam. Kibicuję Ci szczerze i chętnie się choć odrobinę przyczynię do realizacji tego pomysłu, wysyłając Ci książkę. Prześlij proszę swój adres na mojego maila.
P.S. To nie Ty nie pasujesz do pracy! To praca jest do zmiany, a nie Ty:-) 


A do pozostałych czytelników bloga rzeknę: skoro nie w konkursie, to inaczej zdobądźcie książkę Jak zadbać o własne finanse? Oczywiście, jeśli takiej lektury potrzebujecie. Według statystyk, większości Polaków bardzo przydałaby się edukacja finansowa. Przyznaję, że po ostatnim konkursie, gdzie Żółte kółka rozeszły się niczym ciepłe bułeczki, tutaj niewielka liczba komentarzy z lekka mnie zadziwiła. 
Pozwólcie mi zrozumieć! Skrobnie ktoś komentarz na ten temat? Czy naprawdę, tak, jak napisał "komentator nr 2", uznaliście, że  z Olą nie wygracie? Pewnie jest więcej wyjaśnień...

poniedziałek, 19 maja 2014

Jak zadbać o własne finanse? - recenzja i konkurs

Autor: Marcin Iwuć
Wydawnictwo Edgard Samo Sedno
Warszawa 2014
Liczba stron: 176





Cytat z książki
Zdrowy rozsądek w finansach opiera się (…) na tym, aby podejmować decyzje w odpowiedniej kolejności. Najpierw musisz zasiać, dopiero potem możesz zbierać (…) Najpierw musisz zgromadzić oszczędności, by później cieszyć się wydawaniem pieniędzy. Jeśli będziesz postępować na odwrót, zwyczajnie przegrasz.  
(s. 73)
           

Czytam od jakiegoś, niezbyt długiego czasu, co nieco z zakresu tzw. inteligencji finansowej. I choć do wysokiego ilorazu IF bardzo mi jeszcze daleko, czas przeznaczony przeze mnie na książki tego typu nie jest na pewno czasem straconym. Bardzo dobrze rozumiem ten opór, który u większości Polaków tak doskonale blokuje wszelkie próby wzięcia odpowiedzialności za swoją sytuację materialną. Wiem, jak kusi konsumpcja… Wiem, jak trudno może być przeczytać doskonałą skądinąd książkę Marcina Iwucia mimo jej zachęcającego tytułu: Jak zadbać o własne finanse? Przeczytać i nie zakończyć lektury na „wkurzeniu się” na autora…
Choć mnie już nie było bardzo trudno. Przeciwnie, czuję się zmotywowana, naładowana pozytywną energią do wprowadzania ładu w swoich finansach. Ja swoją gorzką pigułkę przełknęłam swego czasu czytając Ekonomię dobra i zła, gdy bardzo do mnie dotarło, że na konsumpcyjnym stylu życia, choćbym nie wiem jak to racjonalizowała, nazywała normą, koniecznością itp., daleko nie zajadę. I choć to zdecydowanie była lektura z meta poziomu tematyki finansowej, to dla mnie był to początek drogi. Potem przyszła pora na lektury bardziej konkretne: Bogaty ojciec Biedny ojciec, następnie Bogaty albo biedny. I choć w przypadku tych pozycji, nie ze wszystkim się zgadzam, nie wszystko wydaje mi się przystawać do naszej rzeczywistości, to były to kolejne ważne kroki. Potem trafiłam na blog Michała Jak oszczędzać pieniądze. A z tego bloga dowiedziałam się o książce Marcina Iwucia i również o prowadzonym przez niego blogu. 

piątek, 16 maja 2014

O tym się nie mówi

Autor: Kaja Platowska
Wydawnictwo Novae Res
Gdynia 2014
Liczba stron: 238






Cytat z książki
Hania wiedziała jedno: nawet jeśli nie chce zostać w tym miejscu, nie będzie miała siły stąd wyjść. Czuła, że po prostu nie da rady. Najchętniej zostałaby tu, na tej szpitalnej kanapie, z panią doktor, siedzącą na krześle naprzeciwko, aż do czasu, kiedy ta siła wróci. 
(s. 25)
           


Pamiętam z dzieciństwa, że formą dokuczania wśród dzieci było sugerowanie, że ktoś pójdzie do B. lub do G. To pierwsze, to nazwa miejscowości, w której mieściła się szkoła specjalna. To drugie to miasto słynące ze znajdującego się tam szpitala psychiatrycznego. I to nic, że to kolebka polskości, miasto królów, dla dzieci było to jednoznaczne: to miejsce pobytu dla „wariatów” czy „czubków”. Dzieci nie posiadają w tej kwestii wiedzy objawionej. Ktoś im tak ten świat przedstawił, że szkoła specjalna czy szpital psychiatryczny jawi się jako największe poniżenie, odebranie godności, i, co gorsza coś z czego można się wyśmiewać, o ile spotyka kogoś innego, a nie nas.
Książka O tym się nie mówi łamie ów niechlubny schemat. Oswaja z tematyką choroby psychicznej i robi to w sposób nienachlany, bez moralizowania, przekonywania, ot po prostu przedstawia czytelnikowi świat szpitala psychiatrycznego. Jeśli macie przesyt literaturą poradnikową, popularno-naukową (albo po prostu nie lubicie poradników), ale interesuje Was świat ludzkich przeżyć, to książka O tym się nie mówi może być intersującą propozycją. Forma powieści sprawia, że czyta się szybko, niecierpliwie przewracając kartki. Ja łyknęłam w czasie dwóch posiedzeń. 
Akcja toczy się wokół dwóch bohaterek, Izy i Hani, pacjentek szpitala psychiatrycznego. Wraz z nimi poznajemy innych pacjentów i ich, jakże bogate, światy. Wchodząc w obszar diagnozy, możemy nazwać Izę alkoholiczką, a Hanię określić jako osobę cierpiącą na nerwicę natręctw.

środa, 7 maja 2014

Wojna płci

Autor: Paul Seabright
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Wydawnictwo AGORA
Warszawa 2014
Liczba stron: 288





Cytat z książki
Niniejsza książka opisuje ślady, jakie nasza ewolucyjna przeszłość zostawiła na stosunkach gospodarczych między mężczyznami a kobietami XXI wieku za sprawą mózgów i ciał, które odziedziczyliśmy po naszych przodkach i które prowadzą nas przez świat bardzo odmienny od ich świata.  (s. 114)
           


Rozgorzał ostatnimi czasy spór, który w mediach funkcjonuje pod dość mylną nazwą „gender”. Trudno znaleźć osobę, która nie miałaby na ten temat czegoś do powiedzenia, choć słowa owego, obco-brzmiącego, niekoniecznie rozumie… A może by tak trochę wiedzy sobie przed dyskusjami zapodać? Książka Wojna płci może być jednym ze źródeł, bo jak głosi podtytuł, dowiemy się z niej „jak seks, walka i współpraca sprawiły, że samce stały się mężczyznami, a samice kobietami”. Oczywiście to, co proponuje autor, to jedna z możliwych perspektyw spojrzenia na temat płci. Zachęcam do jej poznania, ale oczywiście nie ograniczania się tylko do niej.
Mamy tu mianowicie do czynienia z perspektywą ewolucyjną, która wyjaśnić może wiele, choć nie wszystko. Na pewno jednak warto ją znać. Dość często ulegamy pokusie redukcjonizmu w spojrzeniu na motywację ludzkich zachowań, również (a może przede wszystkim) w ocenie swoich własnych poczynań. Oczywistym redukcjonizmem jest negowanie znaczenia sfery duchowej. Jednak zaprzeczanie działania mechanizmów biologicznych też jest formą redukcjonizmu, i co więcej tym bardziej „wystawia” nas na ich działanie. Jak zauważa autor Wojny płci: „nie bez powodu unikamy zbyt szczegółowej analizy mechanizmów biologicznych, które stoją za naszymi emocjonalnymi wyborami i zobowiązaniami. Dobór naturalny ukształtował nas w ten sposób, bo nasze postanowienia i zobowiązania mają większą siłę, gdy nie jesteśmy w stanie doszukać się ich przyczyn” (s. 74). Prawda, że jednak warto poznać ten obszar motywacji człowieka?