piątek, 27 listopada 2015

To tylko dzieci. Narodziny dobra i zła - recenzja i konkurs!



Autor: Paul Bloom
Przekład: Ewa Wojtych
Wydawnictwo Smak Słowa (dziękuję!)
Sopot 2015
Liczba stron: 238



Biologowie, psychologowie, filozofowie oraz teolodzy (i jeszcze całkiem spora rzesza przedstawicieli kilku innych profesji) zastanawiają się nie od dziś nad naturą dobra i zła. Czy człowiek rodzi się dobry? A może jest w nas od początku zalążek zła, egoizm, który każe dbać głównie o siebie? Jest też opcja, że jesteśmy niczym tabula rasa, a świat kształtuje nas w określonym kierunku? Te pytania obecne są też  u tak zwanego człowieka z ulicy. Tyle, że tutaj chyba dość często od pytania bardzo szybko proces biegnie ku odpowiedzi, często uproszczonej, opartej na przyjętym systemie przekonań.

Paul Bloom, amerykański profesor psychologii, podejmuje temat narodzin dobra i zła w książce, którą dziś chcę Wam polecić. Kto szuka prostych odpowiedzi, ten ich tutaj nie znajdzie. Kto łamie sobie głowę jak wychować dziecko na dobrego człowieka, ten nie wyjdzie z tej lektury z zestawem recept. Nie, absolutnie nie zniechęcam do książki!


Przeciwnie, po raz kolejny jestem pod wrażeniem pozycji wydanej przez Smak Słowa. Pisałam Wam o książce Test Marshmallow. O pożytkach płynących z samokontroli. Tak na marginesie, seria Mistrzowie psychologii tego Wydawnictwa to zbiór prawdziwych perełek, książek psychologicznych w pełnym tego słowa znaczeniu. To dotyczy też książki Paula Blooma.

To tylko dzieci jest lekturą, która dostarcza solidnej dawki wiedzy. Autor odwołuje się nie tylko do wielu eksperymentów psychologicznych, ale też do poglądów klasyków filozofii. Treść zgrabnie komponuje on w  fascynującą opowieść o rozwoju ludzkiej moralności. Przeciekawe były dla mnie relacje z badań nad moralnością małych dzieci zawarte w pierwszej części. Całość dopełniły kolejne rozdziały o roli empatii, poczuciu sprawiedliwości i tendencji do karania. Mocne wrażenie wywarły na mnie rozważania nad podziałami na „my – inni”, jakie czynimy co krok oraz niejasna, momentami wręcz wstrętna, rola wstrętu w decyzjach moralnych.

Żeby Was nie trzymać w niepewności, zdradzę wniosek ogólny, że na każde z pytań postawionych przeze mnie w pierwszym akapicie autor odpowiedziałby „nie”.  Z jednej strony książka pokazuje, że „wyposażenie (w zakresie wnioskowania moralnego), z którym przychodzimy na świat jest zaskakująco bogate. Z drugiej, autor podkreśla, że „kluczowa część naszej moralności wyłania się z historii ludzkości i w rozwoju jednostki”.

Już za miesiąc piękny czas, gdy obdarowujemy się prezentami. Może książka Blooma byłaby dobrym prezentem? Mam dobrą wiadomość. Jeden egzemplarz książki dzięki uprzejmości Wydawnictwa czeka na kogoś z Was. Jest opcja obdarowania bliskiej osoby albo siebie!
Do jakiej wizji człowieka Ci bliżej: rodzimy się z zalążkiem dobra czy zła, a może u początków jesteśmy niezapisaną kartką?
Proszę o komentarz pod tym postem odnoszący się do powyższego pytania. Czekam do środy włącznie, czyli do 2 grudnia. W czwartek ogłoszę, kto wylosował książkę. Powodzenia!


8 komentarzy:

  1. a może rodzimy się jako czysto biologiczny twór - bez etykiety sumienia, moralności, ale za to z ogromnym potencjałem - "wolną wolą" i mózgiem zdolnym do nauki wszystkiego?
    mam wrażenie, że podobnie jak młode zwierzęta - noworodki nie są z natury "dobre", albo "złe", ale szybko dostosowują się do życia "w stadzie", w którym od pokoleń utrwalane są pewne wzorce - choć jest pewne prawdopodobieństwo, że niektóre z tych wzorców są też utrwalane jako biologiczne dziedzictwo w zapisie DNA... w końcu coś nas jednak od zwierząt różni
    chętnie przeczytałabym co o tym sądzi ktoś, kto się lepiej na tym zna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. WG mnie nie istnieje pojęcie dobra i zła, tylko to jak interpretujemy zdarzenia i co o nich myślimy. Coś jest dla nas przyjemne lub nie jest przyjemne. To słowa tworzą rzeczywistość,jak nie będziemy sami nazywali "dobra" i "zła" nasze dzieci również,no chyba,że inni w pewnym momencie życia będą mieli na nie większy wpływ niż rodzice:)

    JustynaN

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem szczerze, że odpowiedź na to pytanie zajęła mi trochę czasu, gdyż sięga ono podstaw natury człowieka. Ale po głębszym zastanowieniu według mnie człowiek nie rodzi się ani dobry ani zły. Niestety każdy z nas ma w sobie tendencje lub skłonności do którejś z tych dwóch stron. Tendencje te zależne są od najbliższego otoczenia, które kształtuje każdego człowieka. Od osób z którymi przebywamy uczymy się spojrzenia na świat, podejścia do życia, wartości i norm moralnych. Następnie przychodzi etap dojrzewania, gdzie sami musimy określić i zweryfikować własne poglądy. Dochodzą do tego jeszcze czynniki osobowościowe. Wtedy nasz wybór staje się umiejętnością, którą można wykorzystać do świadomej decyzji. Bo każdy z nas jest jedyny i wyjątkowy i ma niezależną wolę.

    Należy również zwrócić uwagę na pojęcie „zła” i „”dobra”. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi co jest czym. W dużej mierze są one zależne od obyczajów i norm dopasowanych do danego społeczeństwa. Na pytanie czy ktoś zrobił źle w różnych regionach świata każda odpowiedź brzmiałaby inaczej. I to jest chyba najpiękniejsze w naszym świecie :)

    Takie pytania przywołują filozoficzne twierdzenie Sokratesa: „wiem, że nic nie wiem”. Ale ważniejszym wydaje się zadawać sobie to pytanie i nieustannie szukać odpowiedzi.

    p.s. Kasiu, czy jako psycholodzy nie skazywalibyśmy się z góry na porażkę, gdybyśmy zakładali, że człowiek jest niezmienny (dobry albo zły)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm. Dzięki tym komentarzom robi się coraz ciekawiej. Aż nie mogę się nie odezwać! Oczywiście mój komentarz nie bierze udziału w losowaniu;-)
      Magdo, zgadzam się, że założenie o niezmienności człowieka nie dawałoby nam szans, ale to nie musi być to samo co założenie co do natury. W końcu właśnie między innymi przez to nieszczęsne założenie, że człowiek jest z natury zły, krnąbrny, tyle przemocy wobec dzieci toczyło się przez wieki, coby naturę skorygować...
      A odwołując się do nurtów psychoterapii (której celem przecież jest zmiana), to tu też założenia są różne. W nurtach humanistycznych wprost mówi się o tym, że człowiek jest z natury dobry, w psychoanalizie niekoniecznie czyni się takie założenie.

      Usuń
  4. Moim zdaniem człowiek rodzi się dobry. Zło jako takie nie istnieje, jest po prostu brakiem dobra. I to czy się pojawi albo raczej w jakim stopniu pojawi się w człowieku, zależy od otoczenia danej osoby, od wpływu tych, którzy ją otaczają, od wydarzeń, które dzieją się w jej życiu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziecko jak się rodzi nie wie jak to jest być dobrym albo złym . Tego się uczy dopiero później jak zaczyna poznawać świat . Najpierw od rodziców a potem od otaczających go ludzi .I to niestety otoczenie uczy nas jacy mamy być . Jeżeli mamy na swojej drodze dobrych ludzi to wiadomo ze dziecko będzie miało dobry przykład ale jezeli spotykamy ludzi którzy są ... niezbyt zyczliwi no to czemu taki dzieciaszek ma sie do nich np usmiechnać . Dzieci wczuwają lepiej niż dorośli kto jest dobry . Usmiech dziecka i radośc na widok kogos mowi sam za siebie :-) .Dzieci nie potrafią udawać ,więc jeśli dziecko się śmieje to szczerze . Można by dużo pisać o tym .

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie bliżej mi do stwierdzenia, że rodzimy się z zalążkiem dobra czy zła, chociaż uściśliłabym to bardziej że z zalążkiem samego dobra, przecież jako dzieci istniejemy jako małe niewinne istotki, skażone jednak według religii grzechem pierworodnym. To potem w trakcie życia ktoś wybiera swoją drogę, w kierunku dobra z którym się narodził lub też w kierunku zła.
    Może trochę mało psychologicznie a bardziej religijnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem na pewno, że białą kartą nikt się nie rodzi.
    Przeczuwam, że dzieci są dobre, bardzo dobre. Bo gdy patrzę w oczy dziecka, to czuję, że dobro ma głos. I wtedy we mnie samej dobro się porusza i ożywa.

    OdpowiedzUsuń