piątek, 4 września 2015

Startup. Postaw wszystko na jedną firmę





Autor: Diana Kander
Przekład: Dorota Piotrowska
Wydawnictwo Studio Emka
Warszawa 2015
Liczba stron: 328
           


Rynek pełen jest poradników zgłębiających temat rozwijania własnego biznesu, zarabiania wielkich pieniędzy na swojej pasji. Tymczasem statystyki pozostają wciąż takie same. Ogromna większość firm upada.  Czego zabrakło? Pomysłu? Odpowiednich środków? Skrupulatnego biznesplanu? 

Autorka Startup. Postaw wszystko na jedną firmę odpowiada na te pytania. Odpowiada w sposób niestandardowy. Zamiast kolejnego biznesowego poradnika proponuje… powieść.  Prawda że to raczej niespotykane, żeby uczyć ludzi jak skutecznie zbudować firmę poprzez powieść?

Należy dodać koniecznie, że nie jest to bynajmniej nudne powieścidło. Akcja toczy się wartko, wątków nie jest ani za dużo, ani za mało. Książka Startup… to nieczęste połączenie lektury przyjemnej i pożytecznej.  Naprawdę jestem pod wrażeniem pomysłu. Czytać można w tempie ekspresowym, a jednocześnie czerpać wiedzę. 44 tytuły rozdziałów, to właściwie 44 przykazania dla przedsiębiorcy. Zrobienie sobie wydruku ze spisu treści nie będzie złym pomysłem. 

Historia Owena, głównego bohatera, pokazuje jak łatwo zgubić się budując firmę opartą na marzeniu. Niestety nie wystarczy robić tego, co się kocha, aby odnieść sukces. Potrzeba książek takich, jak ta, które mają na celu naprawdę wspierać czytelnika, a nie jedynie idą za jego frustracjami i podsycają życzeniowe widzenie rzeczywistości. Autorka prezentuje na przykładzie losów bohatera nurt w biznesie znany pod hasłem przedsiębiorczości opartej na dowodach. Z tym związany jest też ruch Lean Startup (trudne początki).

Wydaje mi się, że warto wyjaśnić, iż nurt ten, a więc i książka, nie nawołuje do rzucania wszystkiego dla zbudowania firmy, nie promuje ryzykanctwa w biznesie. Piszę o tym, bo tytuł w polskim tłumaczeniu wydaje mi się mylący. Oryginalna wersja All in startup nie do końca da się oddać po polsku. Diana Kander, kreśląc przed czytelnikiem losy Owena i jego sklepu rowerowego, pokazuje, że zbudowanie dobrze prosperującego biznesu wymaga ogromnego zaangażowania, „tysiąca” rozmów z potencjalnymi klientami, nieustannej otwartości na modyfikację wyobrażeń. I to jest to „postawienie na”.  Absolutnie nie jest to hazard pod tytułem: rzucam dotychczasową pracę i biorę wielki kredyt, bo mam świetny pomysł.

Na koniec przyznam się, że choć książkę czytało mi się świetnie i szybko, to ten wpis pisałam długo i z trudem.  Chyba, podobnie, jak Owen, sporo mam do zweryfikowania w myśleniu o sferze biznesu. Dobrze, że mogłam przeczytać tę książkę.

A na co Ty stawiasz? Potrzebujesz książki Startup. Postaw wszystko na jedną firmę, żeby pooglądać swoje biznesowe pomysły? Jakby co, to polecam!



6 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie. Z chęcią sięgnę po tę pozycję. Przemawia do mnie w szczególności zdroworozsądkowe podejście a propos zakładania własnej firmy. Jestem za takim podejściem do sprawy. A może znajdę w niej też coś ciekawego dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli książkę będzie się czytać równie wartko jak twą recenzję to już mnie przekonałaś! rewelacyjna ta recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże mi miło. Mój trud się opłacił, bo naprawdę umordowałam się przy tej recenzji. Dzięki!

      Usuń
  3. Dziękuję za zwrócenie uwagi na tę książkę. Na przeczytanie niestety będzie musiała zaczekać, ale dzięki Tobie trafiłam na stronę autorki, na której też jest sporo informacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mój wpis w taki czy inny sposób się przydał:)

      Usuń