niedziela, 28 maja 2017

"Inwazja. Magiczne drzewo", czyli cudowna zachęta do samodzielnego czytania




Autor: Andrzej Maleszka
Wydawnictwo Media Rodzina
Poznań 2016
Liczba stron: 448
Wiek czytelnika: 7-10 lat




Seria Magiczne drzewo czeka już długo na swoje miejsce na tym blogu. A bardzo na nie zasługuje, oj bardzo! Piszę na przykładzie ostatniej wydanej części, ale polecam zdecydowanie całą serię. Właściwie to poleca mój syn, bo to jego fascynacja sprawiła, że kolejne książki trafiały do naszego domu i były wręcz połykane w tempie naprawdę ekspresowym. Pierwsze tomy czytałam mu ja. W kolejnych zaczął podczytywać co nieco sam, najczęściej po kilka razy te najbardziej ulubione fragmenty. 

Inwazja to jednak książka, która przejdzie do naszej rodzinnej historii. To pierwsza samodzielnie przeczytana książka przez mojego syna. Należy dodać, że przeczytana dosłownie w kilka dni, a rozmiary ma niemałe. Niezmiernie mnie ucieszyła ta „inwazja” na słowo pisane. Ziarno czytelnictwa zostało zasiane. Wygląda na to, że rośnie kolejny obywatel, który nie będzie statystycznym Polakiem, bo polubił czytanie.

W czym tkwi tajemnica sukcesu Magicznego drzewa? Przyznaję, że sama się nad tym nie raz zastanawiałam czytając kolejne tomy.  Mnie ta ekscytacja aż tak się nie udzielała… Ale to w końcu książka do młodszego czytelnika (już się tu zdecydowanie nie zaliczam). Niewątpliwym atutem jest wartka akcja, bez żadnych zbędnych opisów. Tu się po prostu dzieje, to wciąga. Ponadto mamy motyw tak charakterystyczny dla świata baśni: mały okazuje się wielki, słaby tym silnym, a bycie dobrym zawsze w dłuższej perspektywie się opłaca. Znaczenie ma przyjaźń i wzajemna pomoc. Oto czar Magicznego drzewa! To spojrzenie trochę z metaperspektywy.

A gdyby zapytać mojego syna? Roboty, wynalazki, latający pojazd o nazwie drakula i gadający pies to jest to, co się liczy! Do tego jeszcze poczucie humoru bohaterów, dowcipne rozwiązania na dramatyczne sytuacje i te wszystkie sceny mrożące krew, gdy już prawie nadchodzi katastrofa (bitwy, pościgi itd.), ale ostatecznie finał jest pozytywny.

Ach, kiedy wreszcie kolejny tom Panie Autorze? No co Pan tak długo pisze?! Dzieciaki czekają. Proszę się nie ociągać. Tymczasem pozostaje wracać do znanych już przygód naszych bohaterów.

Jeśli zastanawiacie się nad prezentem na Dzień Dziecka dla dzieciaka w wieku mniej więcej od 7 do 10 lat, to Magiczne drzewo będzie doskonałym wyborem. 

Ciekawa jestem Waszych rodzicielskich doświadczeń w rozwijaniu pasji czytania. Od jakiej książki rozpoczęła się przygoda z literaturą Twojego dziecka?

niedziela, 23 kwietnia 2017

"Dary niedoskonałości", czyli wrzuć na luz





Autor: Brene Brown
Przekład: K. Puławski
Wydawnictwo Media Rodzina
Poznań 2012
Liczba stron: 168






Brene Brown zyskała sobie grono wiernych czytelników chyba przede wszystkim dzięki ogromnej otwartości w komunikowaniu siebie. Daleko jej do tworzenia wizerunku niedostępnego eksperta, psychologa będącego ponad tymi wszystkimi przyziemnymi problemami, z którymi ludzie do niego przychodzą… To autorka, która niesamowicie umiejętnie łączy naukowe podejście do tematów, którymi się zajmuje, z bardzo osobistym odniesieniem poruszanych kwestii do siebie. Właściwie to kierunek jest odwrotny. To, co ją zajmuje w jej własnym życiu, staje się przedmiotem naukowych analiz. Zresztą, chyba nie jest jedyną badaczką z obszarów psychologii, u której tak to się układa…

środa, 1 marca 2017

"Pętla dobrego samopoczucia", czyli wellness do upadłego





Autor: C. Cederström, A. Spicer
Przekład: Ł. Żurek
Wydawnictwo Naukowe PWN (dziękuję!)
Warszawa 2016
Liczba stron: 164 



Dawno nie czytam książki tak bardzo łamiącej schematy. Dawno nie czułam się tak zbita z pantałyku, jak przy tej lekturze. Dawno nie podziwiałam błyskotliwości wywodu tak bardzo jak tym razem.

Przedstawiam dziś książkę przeciekawą, kontrowersyjną, ale z którą nie sposób mi było nie zgodzić się w wielu punktach. Warto od razu doprecyzować kwestię tematyki. O czym jest Pętla dobrego samopoczucia? Otóż o tym, że przyszło nam żyć w czasach, gdzie ujmą jest nie czuć się dobrze. W tej obsesji dobrego samopoczucia nie ma miejsca na słabość, niezaradność, bezrobocie, nadwagę, a nawet na przeciętność. Wiele wyjaśnia angielski tytuł książki „The Wellness Syndrome”.

środa, 11 stycznia 2017

"Przytul mnie", czyli o sile dobra według Nicka Vujicica





Autor: Nick Vujicic, Ignatius Ho 
Przekład: M. Małecka
Wydawnictwo Studio Emka
Warszawa 2016
Liczba stron: 88
Wiek czytelnika: od ok. 5 lat


„Osiem inspirujących lekcji Nicka Vujicica, opartych na prawdziwej historii jego życia, których twoje dziecko nie powinno przegapić” – tak brzmi doprecyzowanie tytułu książki. Nick Vujicic, znany mówca motywacyjny, człowiek który urodził się bez rąk i nóg, tym razem niesie swoje przesłanie dzieciom.

Nie do końca się z powyższym rozwinięciem tytułu zgadzam. Tak, to świetna książka dla dzieci, warto, aby się z nią zetknęły. Jednak przede wszystkim nie powinni jej przegapić rodzice i nauczyciele. Choć Nick opisując swoje dzieciństwo w domu i w szkole mówi do dziecka, to bardzo jasno wybrzmiewa to, co może być cenne dla dorosłych.

Drogi rodzicu czy przyjmujesz inność swojego dziecka? Być może po prostu jego indywidualność, ot na przykład to, że jego temperament nijak się ma do Twojego, że jego pasje nie przystają do Twoich? A może trudno Ci zaakceptować swoje dziecko z jego niepełnosprawnością, chorobą? To książka dla Ciebie, wspierająca, dająca nadzieję, wskazująca kierunek.

czwartek, 24 listopada 2016

Dobra książka na prezent - dla każdego i dla dziecka też



Tak, tak, czas pomyśleć o Bożonarodzeniowych prezentach. Tym bardziej, że już jutro okazje cenowe w księgarniach internetowych!

W zeszłym roku na początku grudnia przygotowałam dla Was listę pomysłów na książkowo-rozwojowy prezent. Dziś w przededniu Czarnego Piątku, tudzież Black Friday, jak kto woli, przypominam tę listę i dokładam co nieco z mijającego roku.




Jeśli chcecie znaleźć książkę szytą na miarę dla bliskiej Wam osoby (albo i dla siebie), to zapraszam do zeszłorocznego wpisu. Aż 20 inspiracji dla różnych osób, rożnych potrzeb i zainteresowań. Wystarczy „klik” w link poniżej i lista przed Wami.



W tym roku dokładam TOP 5 książek 2016 roku. Tym razem absolutnie subiektywnie przedstawiam Wam listę książek, które dla mnie były najważniejsze. Każdy tytuł jest podlinkowany do recenzji, gdzie przeczytacie moją opinię o książce.

piątek, 18 listopada 2016

"Gdy rodzi się pytanie o sens", czyli mądra odpowiedź na mądre pytanie




Autor: Alfred Längle
Przekład: Anna Grzegorczyk, Anna Szymczak
Wydawnictwo Barbelo
Warszawa 2016
Liczba stron: 128




Książka Żyć z sensem, o której pisałam w lutym wzbudziła Wasze ogromne zainteresowanie. Czas na kontynuację. Mamy drugą publikację Alfrieda Längle po polsku. Niedawno ukazała się książka Gdy rodzi się pytanie o sens. Tu również tematyka krąży wokół logoterapii Frankla, ale idzie o krok dalej. Rozumienie sensu zostaje poszerzone o analizę egzystencjalną, w której spojrzenie na człowieka jest, podobnie jak w logoterapii nie-redukcjonistyczne, ale przede wszystkim absolutnie całościowe.

Język wydaje się odrobinę trudniejszy, częściej padają pojęcia z obszaru teorii i praktyki analizy egzystencjalnej. Wskazane jest czytanie raczej wolne niż szybkie. To lektura do smakowania, nie do pochłaniania. Zdecydowanie sugerowałabym zacząć od Żyć z sensem, a potem przejść do Gdy rodzi się pytanie o sens. Razem tworzą wspaniały, pełen sensu, duet.

środa, 26 października 2016

"Siła introwersji", czyli pochwała spokojnych





Autor: A. Kozak
Przekład: M. Trusiewicz
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne (dziękuję)
Sopot 2016
Liczba stron: 260





Pojęcie introwersji robi ostatnio sporą karierę. Całkiem często spotykam się z tym, że ktoś określa siebie jako introwertyka wyjaśniając tym terminem swoje trudności w relacjach z innymi. Mało kto mówi: „Ach, bo to wszystko przez to, że jestem ekstrawertykiem!”  Ekstrawertyk z reguły trochę mniej interesuje się samym sobą i nawet nie wie, że jest ekstrawertykiem. Nie koncentruje się na problemach, więc nie wie, że jego ekstrawersja ( o której nie wie) czasem przynosi mu kłopoty. Oczywiście generalizuję i upraszczam.

Coś jednak jest na rzeczy, że introwersja jest pojęciem znanym i używanym, czasem nawet nadużywanym. Gdy na rzeczywistą tendencję do introwersji, nakładają się problemy natury emocjonalnej, a wszystko zrzuca się na karb introwersji, to niełatwo o dokonanie zmiany. W końcu introwersja to coś raczej stałego. Dobrze, że powstają takie książki jak ta, bo jest szansa na zweryfikowanie swoich pomysłów na introwersję.

środa, 12 października 2016

Książki "Macierzyństwo bez Photoshopa" mają już swoje właścicielki



Po pierwsze przepraszam, że dopiero dziś ogłaszam wyniki losowania. Po drugie ogłaszam. Dwie łapki dwóch byłych mieszkańców mojego brzucha wylosowały dwa zwycięskie komentarze. 
Jak widać na zdjęciu szczęście uśmiechnęło się do autorek komentarzy numer 3 i 5.
Książki wędrują do Magdaleny Jaskółki i Karoliny Auguścik.
Prześlijcie proszę swoje adresy na mojego maila (katarzynadobryniewska@gmail.com), a ja przekażę je do Wydawnictwa i stamtąd otrzymacie książkę.



Gratuluję i życzę dobrej lektury!

Pozostałym polecam zdobycie Macierzyństwa bez Photoshopa we własnym zakresie.


sobota, 1 października 2016

"Macierzyństwo bez Photoshopa", czyli cała prawda o ciele matki




 
Wydawnictwo Sensus
HELION (dziękuję)
Autorzy: M. Dawid-Mróz, D. Smoleń, K. Ogórek i inni
Gliwice 2016
Liczba stron: 120




Będąc trochę młodszą niż dziś mamą i jeszcze młodszą blogerką pisałam o e-booku Macierzyństwo bez lukru wydanym w ramach charytatywnego projektu pod tym samym tytułem. Nie szczędziłam wtedy pozytywów. Bez wątpienia była to dla mnie lektura osobiście wyjątkowo cenna. Poczułam się włączona do grona matek nieidealnych, kochających, ale i  zmęczonych, czasem sfrustrowanych, a nawet (o zgrozo!) z nutką zazdrości spoglądających na koleżanki nie-matki.

Projekt Macierzyństwo bez lukru, a w najnowszej odsłonie, również „bez Photoshopa”, realizuje dwa cele. Środki ze sprzedaży służą rehabilitacji chorego na rdzeniowy zanik mięśni Mikołajka. To cel bardzo konkretny, ważny. Jest jednak i druga funkcja, jaką spełnia ta akcja polskich blogerek. Macierzyństwo bez lukru wyciąga pomocną dłoń do polskich matek, jakże często realizujących (lub przynajmniej chcących realizować) swoje macierzyństwo w wersji „Matka Polka”. Daje szansę na zweryfikowanie tego pomysłu (uff, co za ulga!) i urealnienie wymogów rodzicielstwa. W żaden sposób, co warto podkreślić, nie odbiera to wartości macierzyństwu. Raczej tą wartość nawet podkreśla poprzez pokazanie, że macierzyństwo jest wymagające, zawiera w sobie dylematy i kompromisy.

piątek, 2 września 2016

"Życie na pełnej petardzie" z "gruntem pod nogami"





Autor: J. Kaczkowski / J. Kaczkowski, P. Żyłka
Wydawnictwo WAM
Kraków 2015 / 2016
Liczba stron: 248 / 228





Jak żyć? Co to znaczy dobre życie? Jak być katolikiem pozostając człowiekiem? A może o co w ogóle chodzi w wierze katolickiej? Jeśli którekolwiek z powyższych pytań pojawiło się kiedyś w Twojej głowie, to warto dowiedzieć się, co w tych kwestiach miał do powiedzenia nieżyjący już ksiądz Jan Kaczkowski. Sam siebie nazwał swego czasu onkocelebrytą, ale jego „celebryctwo” nie było typowe. Nie był znany z tego, że był znany. I tak naprawdę powodem jego popularności nie była też sama choroba, choć ona zawarła się w dowcipnym, na miarę księdza Jana, określeniu.

Lektura książek nie pozostawia wątpliwości. Oto człowiek z ogromnym dystansem do samego siebie, łączący pewność z pokorą, błyskotliwie używający polskiej mowy, dowcipny, a jednocześnie śmiertelnie, chciałoby się powiedzieć, poważny. Człowiek świadomy tego, że umiera, jednocześnie tak bardzo kochający życie. I jeszcze jeden ważny szczegół jego przesłania: sposób mówienia o wierze i Kościele. Nie dziwi mnie, że tak bardzo przyciągał do siebie ludzi sceptycznych czy niechętnych katolicyzmowi. Jego otwartość jest rzeczywiście dość niestandardowa, szczególnie jak na polskie standardy… Nie waha się używać mocnych słów wobec zła, które dotyczy ludzi Kościoła katolickiego. Warto jednak zwrócić uwagę, że jednocześnie równie mocno, a nawet jeszcze mocniej, opowiada się za realizowaniem tego, co niepodważalne. Nie ma tu najmniejszego rozmycia w kwestii przykazań, nauki Kościoła.