środa, 1 marca 2017

"Pętla dobrego samopoczucia", czyli wellness do upadłego








Autor: C. Cederström, A. Spicer
Przekład: Ł. Żurek
Wydawnictwo Naukowe PWN (dziękuję!)
Warszawa 2016
Liczba stron: 164 



Dawno nie czytam książki tak bardzo łamiącej schematy. Dawno nie czułam się tak zbita z pantałyku, jak przy tej lekturze. Dawno nie podziwiałam błyskotliwości wywodu tak bardzo jak tym razem.

Przedstawiam dziś książkę przeciekawą, kontrowersyjną, ale z którą nie sposób mi było nie zgodzić się w wielu punktach. Warto od razu doprecyzować kwestię tematyki. O czym jest Pętla dobrego samopoczucia? Otóż o tym, że przyszło nam żyć w czasach, gdzie ujmą jest nie czuć się dobrze. W tej obsesji dobrego samopoczucia nie ma miejsca na słabość, niezaradność, bezrobocie, nadwagę, a nawet na przeciętność. Wiele wyjaśnia angielski tytuł książki „The Wellness Syndrome”.

Skoro już mowa o przekładzie, to należy dodać, że słowa uznania należą się tłumaczowi. Nie ułatwili mu autorzy zadania. W książce aż roi się od słówek – łamigłówek. Lifelogging dotyczące badania samego siebie przy użyciu nowoczesnych technologii to tylko jeden mały przykład.

Autorzy, Carl Cederström i Andre Spicer, są pracownikami naukowymi badającymi zawiłości świata biznesu. Książka Pętla dobrego samopoczucia jest dowodem na to, że panowie bynajmniej na skróty nie idą, a ich wprawne oko dostrzeże każdą rysę na szkle niejednej psychologicznej teorii. Mocno prawdziwe i smutne jednocześnie było dla mnie pokazanie powiązań świata polityki i biznesu z promowaniem określonych teorii doceniających jednostkę mieszczącą się w standardach owego wellness, nie sprawiającą problemów państwu i pracodawcy.

Jeśli Seligman czytał tę książkę, to nie było mu lekko. Mógł się tylko pocieszyć, że autor Sekretu miałby się po lekturze jeszcze gorzej. Zresztą jeszcze co najmniej kilku guru motywacyjnych otrzymało w tej książce solidną reprymendę. Tak modna dziś koncepcja uważności też się nie ostała. Choć może to być gorzka pigułka, szczególnie polecałabym lekturę Pętli dobrego samopoczucia coachom, których (ostrzegam!) autor bynajmniej nie traktuje ulgowo.

Cenię sobie czas spędzony z książką Cederströma i Spicera. Nie jestem szczególnie krytycznie nastawiona do świata wokół, stąd tezy wypowiadane tak śmiało przez autorów momentami mnie zaskakiwały. Czasem odkrywałam, że podobne myśli miałam, ale raczej gdzieś z tyłu głowy. To na pewno nie jest książka, gdzie autor stara się być obiektywny, unikający emocjonalnej postawy.  Ma to swoje plusy i minusy. Hmm, tak sobie myślę, że wobec krytycznej postawy autorów warto zachować pewną dozę krytycyzmu. Wtedy lektura książki może zaowocować refleksją nad realizacją przykazań współczesnego świata i bardziej świadomym podejmowaniem decyzji.

Drogi Czytelniku, jeśli czasem dopada Cię myśl straszna, że świat wokół krzyczy „wellness albo zgiń” , a Ty nie chcesz zginąć, ale i wellness nie do końca chcesz, to sięgnij po książkę Pętla dobrego samopoczucia. Poczujesz się lepiej!

Dajesz sobie prawo by czuć się czasem gorzej? Możesz czasem mieć czarne myśli, zły humor? Możesz bez poczucia winy zjeść ciasteczko, zapomnieć o porannej gimnastyce… czasem?


środa, 11 stycznia 2017

"Przytul mnie", czyli o sile dobra według Nicka Vujicica





Autor: Nick Vujicic, Ignatius Ho 
Przekład: M. Małecka
Wydawnictwo Studio Emka
Warszawa 2016
Liczba stron: 88
Wiek czytelnika: od ok. 5 lat


„Osiem inspirujących lekcji Nicka Vujicica, opartych na prawdziwej historii jego życia, których twoje dziecko nie powinno przegapić” – tak brzmi doprecyzowanie tytułu książki. Nick Vujicic, znany mówca motywacyjny, człowiek który urodził się bez rąk i nóg, tym razem niesie swoje przesłanie dzieciom.

Nie do końca się z powyższym rozwinięciem tytułu zgadzam. Tak, to świetna książka dla dzieci, warto, aby się z nią zetknęły. Jednak przede wszystkim nie powinni jej przegapić rodzice i nauczyciele. Choć Nick opisując swoje dzieciństwo w domu i w szkole mówi do dziecka, to bardzo jasno wybrzmiewa to, co może być cenne dla dorosłych.

Drogi rodzicu czy przyjmujesz inność swojego dziecka? Być może po prostu jego indywidualność, ot na przykład to, że jego temperament nijak się ma do Twojego, że jego pasje nie przystają do Twoich? A może trudno Ci zaakceptować swoje dziecko z jego niepełnosprawnością, chorobą? To książka dla Ciebie, wspierająca, dająca nadzieję, wskazująca kierunek.

czwartek, 24 listopada 2016

Dobra książka na prezent - dla każdego i dla dziecka też



Tak, tak, czas pomyśleć o Bożonarodzeniowych prezentach. Tym bardziej, że już jutro okazje cenowe w księgarniach internetowych!

W zeszłym roku na początku grudnia przygotowałam dla Was listę pomysłów na książkowo-rozwojowy prezent. Dziś w przededniu Czarnego Piątku, tudzież Black Friday, jak kto woli, przypominam tę listę i dokładam co nieco z mijającego roku.




Jeśli chcecie znaleźć książkę szytą na miarę dla bliskiej Wam osoby (albo i dla siebie), to zapraszam do zeszłorocznego wpisu. Aż 20 inspiracji dla różnych osób, rożnych potrzeb i zainteresowań. Wystarczy „klik” w link poniżej i lista przed Wami.



W tym roku dokładam TOP 5 książek 2016 roku. Tym razem absolutnie subiektywnie przedstawiam Wam listę książek, które dla mnie były najważniejsze. Każdy tytuł jest podlinkowany do recenzji, gdzie przeczytacie moją opinię o książce.

piątek, 18 listopada 2016

"Gdy rodzi się pytanie o sens", czyli mądra odpowiedź na mądre pytanie




Autor: Alfred Längle
Przekład: Anna Grzegorczyk, Anna Szymczak
Wydawnictwo Barbelo
Warszawa 2016
Liczba stron: 128




Książka Żyć z sensem, o której pisałam w lutym wzbudziła Wasze ogromne zainteresowanie. Czas na kontynuację. Mamy drugą publikację Alfrieda Längle po polsku. Niedawno ukazała się książka Gdy rodzi się pytanie o sens. Tu również tematyka krąży wokół logoterapii Frankla, ale idzie o krok dalej. Rozumienie sensu zostaje poszerzone o analizę egzystencjalną, w której spojrzenie na człowieka jest, podobnie jak w logoterapii nie-redukcjonistyczne, ale przede wszystkim absolutnie całościowe.

Język wydaje się odrobinę trudniejszy, częściej padają pojęcia z obszaru teorii i praktyki analizy egzystencjalnej. Wskazane jest czytanie raczej wolne niż szybkie. To lektura do smakowania, nie do pochłaniania. Zdecydowanie sugerowałabym zacząć od Żyć z sensem, a potem przejść do Gdy rodzi się pytanie o sens. Razem tworzą wspaniały, pełen sensu, duet.

środa, 26 października 2016

"Siła introwersji", czyli pochwała spokojnych





Autor: A. Kozak
Przekład: M. Trusiewicz
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne (dziękuję)
Sopot 2016
Liczba stron: 260





Pojęcie introwersji robi ostatnio sporą karierę. Całkiem często spotykam się z tym, że ktoś określa siebie jako introwertyka wyjaśniając tym terminem swoje trudności w relacjach z innymi. Mało kto mówi: „Ach, bo to wszystko przez to, że jestem ekstrawertykiem!”  Ekstrawertyk z reguły trochę mniej interesuje się samym sobą i nawet nie wie, że jest ekstrawertykiem. Nie koncentruje się na problemach, więc nie wie, że jego ekstrawersja ( o której nie wie) czasem przynosi mu kłopoty. Oczywiście generalizuję i upraszczam.

Coś jednak jest na rzeczy, że introwersja jest pojęciem znanym i używanym, czasem nawet nadużywanym. Gdy na rzeczywistą tendencję do introwersji, nakładają się problemy natury emocjonalnej, a wszystko zrzuca się na karb introwersji, to niełatwo o dokonanie zmiany. W końcu introwersja to coś raczej stałego. Dobrze, że powstają takie książki jak ta, bo jest szansa na zweryfikowanie swoich pomysłów na introwersję.

środa, 12 października 2016

Książki "Macierzyństwo bez Photoshopa" mają już swoje właścicielki



Po pierwsze przepraszam, że dopiero dziś ogłaszam wyniki losowania. Po drugie ogłaszam. Dwie łapki dwóch byłych mieszkańców mojego brzucha wylosowały dwa zwycięskie komentarze. 
Jak widać na zdjęciu szczęście uśmiechnęło się do autorek komentarzy numer 3 i 5.
Książki wędrują do Magdaleny Jaskółki i Karoliny Auguścik.
Prześlijcie proszę swoje adresy na mojego maila (katarzynadobryniewska@gmail.com), a ja przekażę je do Wydawnictwa i stamtąd otrzymacie książkę.



Gratuluję i życzę dobrej lektury!

Pozostałym polecam zdobycie Macierzyństwa bez Photoshopa we własnym zakresie.


sobota, 1 października 2016

"Macierzyństwo bez Photoshopa", czyli cała prawda o ciele matki




 
Wydawnictwo Sensus
HELION (dziękuję)
Autorzy: M. Dawid-Mróz, D. Smoleń, K. Ogórek i inni
Gliwice 2016
Liczba stron: 120




Będąc trochę młodszą niż dziś mamą i jeszcze młodszą blogerką pisałam o e-booku Macierzyństwo bez lukru wydanym w ramach charytatywnego projektu pod tym samym tytułem. Nie szczędziłam wtedy pozytywów. Bez wątpienia była to dla mnie lektura osobiście wyjątkowo cenna. Poczułam się włączona do grona matek nieidealnych, kochających, ale i  zmęczonych, czasem sfrustrowanych, a nawet (o zgrozo!) z nutką zazdrości spoglądających na koleżanki nie-matki.

Projekt Macierzyństwo bez lukru, a w najnowszej odsłonie, również „bez Photoshopa”, realizuje dwa cele. Środki ze sprzedaży służą rehabilitacji chorego na rdzeniowy zanik mięśni Mikołajka. To cel bardzo konkretny, ważny. Jest jednak i druga funkcja, jaką spełnia ta akcja polskich blogerek. Macierzyństwo bez lukru wyciąga pomocną dłoń do polskich matek, jakże często realizujących (lub przynajmniej chcących realizować) swoje macierzyństwo w wersji „Matka Polka”. Daje szansę na zweryfikowanie tego pomysłu (uff, co za ulga!) i urealnienie wymogów rodzicielstwa. W żaden sposób, co warto podkreślić, nie odbiera to wartości macierzyństwu. Raczej tą wartość nawet podkreśla poprzez pokazanie, że macierzyństwo jest wymagające, zawiera w sobie dylematy i kompromisy.

piątek, 2 września 2016

"Życie na pełnej petardzie" z "gruntem pod nogami"





Autor: J. Kaczkowski / J. Kaczkowski, P. Żyłka
Wydawnictwo WAM
Kraków 2015 / 2016
Liczba stron: 248 / 228





Jak żyć? Co to znaczy dobre życie? Jak być katolikiem pozostając człowiekiem? A może o co w ogóle chodzi w wierze katolickiej? Jeśli którekolwiek z powyższych pytań pojawiło się kiedyś w Twojej głowie, to warto dowiedzieć się, co w tych kwestiach miał do powiedzenia nieżyjący już ksiądz Jan Kaczkowski. Sam siebie nazwał swego czasu onkocelebrytą, ale jego „celebryctwo” nie było typowe. Nie był znany z tego, że był znany. I tak naprawdę powodem jego popularności nie była też sama choroba, choć ona zawarła się w dowcipnym, na miarę księdza Jana, określeniu.

Lektura książek nie pozostawia wątpliwości. Oto człowiek z ogromnym dystansem do samego siebie, łączący pewność z pokorą, błyskotliwie używający polskiej mowy, dowcipny, a jednocześnie śmiertelnie, chciałoby się powiedzieć, poważny. Człowiek świadomy tego, że umiera, jednocześnie tak bardzo kochający życie. I jeszcze jeden ważny szczegół jego przesłania: sposób mówienia o wierze i Kościele. Nie dziwi mnie, że tak bardzo przyciągał do siebie ludzi sceptycznych czy niechętnych katolicyzmowi. Jego otwartość jest rzeczywiście dość niestandardowa, szczególnie jak na polskie standardy… Nie waha się używać mocnych słów wobec zła, które dotyczy ludzi Kościoła katolickiego. Warto jednak zwrócić uwagę, że jednocześnie równie mocno, a nawet jeszcze mocniej, opowiada się za realizowaniem tego, co niepodważalne. Nie ma tu najmniejszego rozmycia w kwestii przykazań, nauki Kościoła.

środa, 24 sierpnia 2016

Książkę "Skuteczny wpływ" poleca Inga Bielińska


Poznałam Ingę parę ładnych lat temu dzięki mojej przyjaciółce, która zaprosiła mnie na otwarty warsztat dla kobiet prowadzony przez Ingę w ramach projektu dla młodych mam. Zainspirowana treściami nie omieszkałam opowiedzieć mojej drugiej przyjaciółce o tym, czego się dowiedziałam, no i o samej Indze. Gdy nastał czas moich zawodowych dylematów i gdy moi bliscy wykazywali się naprawdę sporą dozą cierpliwości, owa druga  przyjaciółka wpadła na pomysł (albo po prostu już wytrzymać nie mogła) i któregoś dnia poinformowała mnie, że ma dla mnie prezent – spotkanie (coaching) z Ingą. Dobrze mieć przyjaciół! Dobrze poznać Ingę! Dziś dzielę się tą znajomością z Wami.

Kilka zdań o moim gościu:




Inga Bielińska - jest Partnerem Zarządzającym i założycielką Value Plus. Zajmuje się rozwijaniem liderów w organizacjach poprzez programy coachingowe, mentoringowe i szkoleniowe. Jest certyfikowanym coachem ICF, certyfikowanym mentor coachem ICF, i certyfikowanym trenerem FRIS.  Wykłada też na poznańskich uczelniach. W latach 2013-2015 dyrektor International Coach Federation Oddział Poznań, od marca 2015 wiceprezes International Coach Federation Polska. Po otrzymaniu 100% absolutorium rozpoczęła w marcu 2016 drugą kadencję na stanowisku wice prezesa ICF Polska. Jej własna książka o efektywnych zespołach ukaże się jesienią w biznesowej serii SamoSedno . Prywatnie szczęśliwa mężatka i mama bardzo aktywnej siedmiolatki. Od kliku lat udaje jej się czytać 52 książki rocznie. Więcej o Indze na http://www.value-plus.pl/ i https://ingabielinska.com/

A teraz oddaję już glos Indze:

Jaka książka wywarła na Ciebie szczególnie duży i cenny wpływ? Na czym polega jej oddziaływanie na Twoje życie, na Twój rozwój jako osoby?

Inga: Rozumiem, że mam się ograniczać do pozycji psychologicznych. Powiem szczerze, że literatura ma na mnie o wiele większy wpływ niż książki psychologiczne i poradnikowe. Nawet tam znajduję wiele inspiracji do pracy z klientami biznesowymi. Dowód?  Wystarczy, że przeczytam opowiadanie Cortazara Z prawdziwą dumą (Cortazar. O literaturze. Wykłady w Berkley, str. 117- 123) i już mam gotowy materiał o strefie komfortu, dziwnych zachowaniach organizacyjnych i szkodliwych przekonaniach.

sobota, 6 sierpnia 2016

"Pan Kuleczka. Marzenia", czyli o niecodziennej codzienności




Autor: W. Widłak 
Ilustracje: E. Wasiuczyńska
Wydawnictwo Media Rodzina (dziękuję)
Poznań 2016
Liczba stron: 48
Wiek czytelnika: 3-6 lat



Seria o Panu Kuleczce doczekała się siódmego tomu. Warto było czekać. Dla mnie to wielki powrót do świata przesympatycznych bohaterów stworzonych przez Wojciecha Widłaka. Od opisywanego dziś tomu Marzenia wracam do poprzednich części czytanych swego czasu z synem. Tym razem głównym odbiorcą jest córka, ale syn całkiem ochoczo uczestniczy w czytelniczych wieczorach z kaczką Katastrofą, psem Pypciem, muchą Bzyk-Bzyk i oczywiście Panem Kuleczką.

To już ponad trzy lata temu pisałam o Panu Kuleczce nie szczędząc zachwytów. Nie będę się powtarzać co do mojej opinii na temat całej serii. Odsyłam do recenzji sprzed lat. Pan Kuleczka czeka na czytelników, pozostaje aktualny, ponadczasowy. To lektura dla chłopców i dziewczynek, dla rodziców i dla dziadków. Treść koi nerwy, uczy zatrzymania na niecodziennej codzienności. Balsam dla duszy zagonionego rodzica. Tak, to powtarzający się wątek przy moich opisach lektur dla dzieci. Przyznaję się, czerpię korzyści dla siebie. Uwielbiam czytać moim dzieciom książki, o które one same się dopominają i tak cudownie protestują na koniec czytania, a które jednocześnie są chwilą relaksu, tudzież refleksji, dla mnie.