sobota, 27 lipca 2019

"Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie?"


fot. Izabella Kuźniak-Borucka

Autor: Jesper Juul
Przekład: Dariusz Syska
Wydawnictwo MiND
Podkowa Leśna 2013
Liczba stron: 142

Kolejny raz chylę czoła przez mądrością tego człowieka, który tak uparcie w dziecku, tu nastolatku, widzi człowieka.  Spojrzenie Jespera Juula jest głęboko humanistyczne i bardzo spójne z koncepcją terapeutyczną, w której odnalazłam swoją drogę. Trochę innymi słowami, a jednak o tym samym mówią Juul i analiza egzystencjalna. Osobowe spotkanie w egzystencjalnej i język osobisty u Juula. Relacja jako to, co naprawdę działa. Osobista odpowiedzialność i jednocześnie uszanowanie wolności.

Mam wrażenie, że coraz bardziej jest to wszystko obecne w traktowaniu mniejszych dzieci, ale im są one starsze tym rodzicom trudniej to przychodzi. Paradoks? Gdybym pozostała w tylko w zewnętrznej perspektywie mogłabym tak uważać. Spoglądając jednak od środka z punktu widzenia rodzica, którym jestem, już mnie to nie zaskakuje. Czujemy na sobie oddech zbliżającej się dorosłości naszego dziecka i swego rodzaju testu sprawdzającego czy podołaliśmy… Już za chwilę dziecko pójdzie swoją drogą, nie będziemy mogli go zatrzymać i będzie świadczyć o naszym rodzicielstwie (P.S. Tu należy się komentarz, że myśl taka jest zwodnicza. Bo czy naprawdę niczym bogowie kształtujemy swoje dzieci i to jakie one są jest jedynie naszym dziełem?). To może napinać, takie myśli mogą zapraszać, a może wręcz wpychać w postawę mobilizacji, żeby jeszcze zdążyć wychować nasze dziecko na dobrego człowieka, a może coś jeszcze szybko naprawić….

Juul nie pozostawia złudzeń. Drodzy Rodzice, jeśli Wasze dziecko ma już te naście lat, jest za późno. Oczywiście nastolatek nie jest osobą dorosłą, którą można zostawić samej sobie. Przed tym też przestrzega autor. Pokazuje jasno, że metody siłowe, karanie, moralizowanie to droga rodzicielskiej porażki. Pokazuje też równie wyraźnie, że nie jest alternatywą obojętność, wycofanie się rodzica. Problem w tym, że trzecia droga, proponowana przez Juula, jest bardziej wymagająca. To droga, która wymaga od rodzica jego własnej dojrzałości, umiejętności wyjścia poza własne lęki, ponad skoncentrowanie na sobie (muszę być widziany jako dobry rodzic, nie pozwolę sobie na brak szacunku, moje dziecko wstyd mi przynosi, nie zniosę jeśli moje dziecko zejdzie na złą drogę itp.). Juul proponuje rodzicowi bycie swego rodzaju spraringpartnerem kimś kto, jak tłumaczy „stawia nam maksymalny opór, wyrządzając jak najmniejszą krzywdę”.  Taki rodzic jest przy dziecku, ale pozwala mu wzrastać w samodzielności i odpowiedzialności za własne życie.  Taki rodzic jest w dobrej relacji ze sobą samym, dlatego może być w dobrej relacji z drugą osobą.

W książce znajdziecie naprawdę mnóstwo inspiracji do zobaczenia siebie i swojego nastolatka z nowej perspektywy. I choć, jak napisałam, jest to droga bardziej wymagająca, to jest też zdecydowanie bardziej odciążająca niż próba wychowania nastolatka na człowieka bez względu na liczę ofiar i, jednocześnie, dużo bardziej satysfakcjonująca, napełniająca niż postawa wycofania. Książka składa się z części wprowadzającej, gdzie autor przedstawia swoje podejście oraz z odpowiedzi na listy rodziców i zapisu rozmów dziesięciu rodzin z Juulem.

Żeby zostawić Was z czymś konkretnym, co można od razu wypróbować, a jednocześnie żeby jeszcze bardziej zachęcić do lektury, to zdradzę podpowiedź Juula w kwestii rozmów z nastolatkami (P.S. Podaję tę podpowiedź we własnej swobodnej interpretacji). Zamiast zadawać sto tysięcy pytań albo jedno, to samo pytanie, na które nieustannie dostajesz tę samą, niesatysfakcjonującą dla Ciebie odpowiedź, możesz Drogi Rodzicu zacząć z dzieckiem rozmawiać, być w dialogu. Jeśli w tej dziedzinie mosty już spaliłeś doszczętnie i wiesz, że nie będzie łatwo, możesz zacząć je odbudowywać małymi kroczkami od dzielenia się z Twoim dzieckiem swoimi myślami, uczuciami na jakiś temat. Czyli: Ty mówisz o sobie, np. jak Cię nastraja dzisiejsza pogoda (tak, to wcale nie musi być banalne) albo co sądzisz o filmie, który właśnie obejrzeliście (tylko bez prób przemycenia życiowych morałów!).

W trakcie pisania tej recenzji dotarła do mnie informacja o śmierci Jespera Juula. Jak napisałam na facebooku, pozostaję z myślą, że kto jak kto, ale Jesper Juul, „nie wszystek umrze”. Z całego serca zachęcam Was do czytania jego książek i inspirowania się nimi w Waszych relacjach z dziećmi. Na szczęście napisał całkiem sporo. Mamy z czego czerpać. Tu na blogu książka Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie? jest piątą, którą opisałam. Na pewno nie jest ostatnią, bo mam kolejne, niektóre nawet już dawno przeczytane.

Jaka myśl Jespera Juula jest najcenniejsza dla Ciebie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz