środa, 7 stycznia 2015

Smutek strata żałoba. Jak sobie z nimi radzić? Jak pomóc innym?

Autor: Manu Keirse
Przekład: Maja Wężowska
Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne
Radom 2004
Liczba stron: 290






Cytat z książki
Żałoba to coś więcej niż smutek i kilka połączonych z nim problemów. Żałoba nie dotyczy jedynie sfery emocjonalnej, lecz przejawia się w każdej dziedzinie życia. (s. 208)
           




Zastanawiałam się czy pisać o tej książce, a właściwie na ten temat…Temat mocno dla mnie aktualny, bardzo osobisty, a ja mam raczej bliżej do introwertyzmu i nie jest w mojej naturze swobodne mówienie szerokiemu gronu odbiorców o tym, co tak bardzo moje. Poza tym książka jest trudno dostępna.
Zgadzam się jednak z Manu Keirse, autorem książki, że tym, co często jest najtrudniejsze dla osoby przeżywającej żałobę, to milczenie, udawanie że nie ma śmierci, że strata nie jest stratą, że lepiej nic nie mówić, żeby nie wywoływać bólu.  Dlatego w ramach swego rodzaju „misji” uświadamiania, że warto rozmawiać również na takie tematy, publikuję ten wpis.
Nie będę szczegółowo rozpisywać się o książce Smutek strata żałoba, bo bym nie potrafiła. Mogę jednak z czystym sumieniem polecić ją wszystkim, którzy doświadczyli śmierci bliskiej osoby lub mają w swoim otoczeniu taką osobę, dorosłym towarzyszącym dzieciom przeżywającym żałobę (również nauczycielom) oraz osobom doświadczającym straty nieoczywistej w powszechnym rozumieniu „powodów do przeżywania żałoby” (tzw. straty nieuznanej), jak na przykład poronienie, choroba psychicznej czy zmiany otępienne bliskiej osoby. 
Właściwie to warto, by książkę przeczytał dokładnie każdy, tylko że… No właśnie, kto by chciał mierzyć się z taką tematyką, jeśli życie, a właściwie śmierć go do tego nie zmusi!
Postanowiłam napisać o tej książce, również po to, żeby przy tej okazji podziękować. Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim tym, którzy w tym trudnym czasie znaleźli w sobie dość siły, by się do mnie zwyczajnie – niezwyczajnie odezwać, żeby zapytać wprost, a nie mówić o pogodzie, żeby napisać, że nie wiedzą, co napisać, żeby zaoferować pomoc, choć nie wiedzą, jak pomóc. To wszystko znaczy dla mnie bardzo wiele. Tylko tyle i aż tyle trzeba. Jak nigdy dotąd doceniłam wagę wsparcia, szczególnie tego które trwa, bo mam wokół siebie osoby świadome, że  dalej w czasie nie oznacza łatwiej, przynajmniej na tym etapie, na jakim jestem.

O nic tym razem Was nie zapytam. Jak zechcecie, to napiszecie, co zechcecie. Powtórzę tylko na koniec: DZIĘKUJĘ.


17 komentarzy:

  1. A ja dziękuję za dwie rzeczy w tym wpisie.
    Że uznajesz "straty nieuznane" i piszesz o nich. Ja mam poczucie, że "strat nieuznanych" (jakie trafne, okrutnie trafne określenie...) każdy ma w życiu przynajmniej kilka. Tylko często sami nie chcemy ich uznać. Może szkoda, a może to dobrze, bo odwlekamy spotkanie ze śmiercią, aż do chwili, gdy już uznać koniecznie ją trzeba.
    I dziękuję, że piszesz z bolesną świadomością, że w żałobie "dalej w czasie nie oznacza łatwiej...". To też z ogromnym trudem przebija się do świadomości tych, którzy chcieliby cudzą żałobę i stratę jak najszybciej odhaczyć jako odbytą. I już.
    Pozdrawiam, serdecznie bardzo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bliskie są mi Twoje komentarze. Dziękuję;)

      Usuń
    2. Juro minie miesiąc jak odeszła moja ukochana Mama...jest tak ciężko to zaakceptować...żyć mi się niechce mimo tego że mam rodzinę...bardzo dziękuję za słowa dalej w czasie nie oznacza łatwiej..."bo czasem mam wrażenie że wszyscy oczekują ode mnie normalnego życia a tak się nie da.

      Usuń
    3. Tak, bywa, że otoczenie próbuje nas przyspieszyć i wtedy tak trudno o poczucie bycia rozumianym. Warto poszukać kogoś kto zrozumie, choćby się trzeba w tym poszukiwaniu wysilić! pozdrawiam Cię serdecznie:)

      Usuń
    4. Wciąż szukam ukojenia po śmierci taty, który zmarł 5 miesięcy temu. Łudziłam się, ze "im dalej" tym będzie łatwiej...a ja mam poczucie, ze jest coraz gorzej. Bardzo trafne i do bólu prawdziwe słowa" dalej w czasie nie oznacza łatwiej"...dziękuję

      Usuń
    5. Pozdrawiam i życzę odnalezienia się w tym wszystkim, co Cię spotkało.
      Promyki wiosennego słońca przesyłam:)

      Usuń
  2. Śmioerc kogoś kogo sie kochało bardzo boli . I nawet po 10 latach bywają chwile ,że ma się wrażenie że się tą osobe za chwilę zobaczy :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Błędy ludzka rzecz... Dzięki za osobisty komentarz:)

      Usuń
  4. Napiszę tylko, że tu zaglądam i czytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobry wieczór. Może nie jest to pytanie na miejscu ale czy mogłaby Pani podpowiedzieć jak można zdobyć(oprócz sklepów czy aukcji internetowych), może z drugiej ręki ten poradnik ? Będę bardzo wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jest szansa w jakiejś bibliotece - można przejrzeć zasoby w internecie lub podzwonić. Innych pomysłów nie mam niestety. Powodzenia w poszukiwaniach! I wszystkiego dobrego.

      Usuń
    2. Dziękuję

      Usuń
  6. Przeczytałam artykuł napisany na podstawie tej książki,cały czas myślałam że,mój zmarły mąż jednak do mnie wróci.Bardzo za nim tęsknie,bardzo mi Go brakuje,ale w/w artykuł uświadomił mi,może jeszcze nie do końca że,mój mąż do mnie nie wróci.Bardzo bym chciała przeczytać tą książkę.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszesz o procesie, który chyba musi trwać. Nie da się inaczej.
      Dziękuję Ci za ten osobisty komentarz - bliski mi w każdym jego zdaniu.
      Pozdrawiam ciepło :-)

      Usuń
  7. Straciłam męża 04.01 i do tej pory nie wiem co mam począć z życiem, ze sobą, jak zapewnić byt dzieciom kiedy właściwie jednego dnia straciłam wszystko : i męża i pracę. Zbliżają się Jego, nasze... ukochane święta a ja nie wiem co ze sobą zrobić. Takiej dezorganizacji nigdy nie miałam, przeszkadza mi ona ale jednocześnie nie mam ani sił ani chęci żeby temu stawić czoła. Zupełnie przez przypadek znalazłam sie na blogu, z powodu poszukiwania książki która może wskazałaby mi drogę jak powrócić do życia oraz wskazałaby mojej mamie , która wciąż obarcza mnie winą i wypomina śmierć mojego męża. Juz sama nie wiem komu pomoc jest bardziej potrzebna czy mnie czy jej. Pomaga mi bardzo przy opiece nad dziećmi ale w sensie psychologicznym jeździ po mnie w każdej dogodnej chwili. Mam dość juz tego wszystkiego.
    Czy ma może ktoś namiar gdzie można tą książkę kupić lub wypożyczyć?
    Będę wdzięczna za odpowiedz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Magdo! Mam nadzieję, że tu zajrzysz i zobaczysz, że odpowiedziałam. Przepraszam, że tak późno. Pewnie jednak zrozumiesz, bo wiesz co to bieganina nieustanna, by ogarnąć rzeczywistość...
      Książkę rzeczywiście trudno zdobyć, ale w tym, co piszesz, pomoc książkowa wydaje mi się drugorzędna. Lepsza była by ludzka pomoc.
      Może warto byś porozmawiała z kimś kto Cię zrozumie i wesprze. Jest sporo stowarzyszeń, fundacji, które pomagają - często darmowo albo za niewielką opłatą osobom po stracie. Nie wiem skąd jesteś. Jakby co, napisz proszę maila. Może będę wiedziała o jakiejś instytucji z Twoich okolic. Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń