piątek, 2 sierpnia 2013

MAMO DASZ RADĘ Macierzyństwo od A do Z

Autor: Dorota Smoleń
Wydawnictwo Pestka
Gdynia 2011
Liczba stron: 132






Cytat z książki
Nie żałuję lat spędzonych z dziećmi w domu, ale też nie nazwę tego czasu sielanką czy celebrowaniem macierzyństwa. W moim przypadku było to raczej miotanie się między zajmowaniem się dziećmi, a wielką potrzebą samorealizacji…  (s. 48)
           



Trochę się naczekała niniejsza książka na to, żebym Wam o niej napisała. Dostałam ją jeszcze w lutym jako jedną z nagród za recenzję Macierzyństwa bez lukru. To, że u mnie na półce ciągle sterta do przeczytania, to fakt, ale nie jest to pełne wyjaśnienie mojej zwłoki. W końcu przez ten czas sporo książek się na bloga „dopchało”, a ta dopiero teraz. Niewątpliwie ważne są moje pobudki egoistyczne. Często wygrywają książki, które na dany moment są mi samej rozwojowo potrzebne. A tutaj mam poczucie, że to, o czym pisze autorka, trochę już za mną. Pomyślałam sobie jednak, że blog ma czytelników różnych i potrzeby mogą być różne. Więc jednak o książce Mamo dasz radę napiszę z dedykacją dla wszystkich mam pierwszorazowych (dla Ciebie Izek szczególnie – taka mała prywata na blogu :-)).
Muszę na początku lojalnie uprzedzić, że nie jest to książka, którą określiłabym mianem psychologicznej. To raczej poradnik z zakresu macierzyństwa, który dotyka obszarów psychologii, ale nie jest to dominujący wątek. Jak jednak napisałam wyżej, książkę proponuję pierwszorazowym mamom. Jeszcze mgliście pamiętam, ile obaw i dylematów rozgrywa się w głowie świeżo upieczonej mamy. W takich sytuacjach czasem przydają się konkretne życiowe rady, jakie możemy znaleźć w książce Doroty Smoleń. 

czwartek, 18 lipca 2013

BOGATY albo BIEDNY po prostu różni mentalnie


Autor: T. Harv Eker
Tłumacz: Witold Turopolski
Wydawnictwo Studio EMKA
Warszawa 2012
Liczba stron: 162





Cytat z książki
Musisz być przekonany, że to ty tworzysz swój sukces, że to ty tworzysz swoją przeciętność, i że to ty tworzysz trudności, jakie masz z pieniędzmi. Świadomie lub nieświadomie, ale zawsze ty. 
 (s. 53)
           




Książkę Bogaty albo biedny polecała mi moja przyjaciółka już jakiś czas temu. Wydawnictwo Emka odpowiedziało pozytywnie na moją prośbę o egzemplarz. Wszystko sprzyjało temu, żebym zabrała się do lektury. A jednak książka przeleżała trochę czasu na półce… Nic nie dzieje się przypadkowo – już od dawna w to nie wątpię. Skoro nie czytam, to jest tego powód. Diagnoza: opór. Tylko przed czym ten opór? Czyżbym obawiała się, że lektura będzie dla mnie w jakimś sensie trudna, że zmusi mnie do jakiś refleksji na swój temat, że wywoła emocje, albo, o zgrozo, zachęci do zmiany (to straszne słowo: ZMIANA!)? Cóż, wszystkie odpowiedzi są prawidłowe…
Piszę na gorąco, zaraz po przeczytaniu, bo tym razem nie mogę czekać ani chwili, żeby uporządkować sobie to, co przeczytałam. Raczej mam spory dystans do literatury z obszary, tzw. inteligencji finansowej. Te wszystkie hasła nawołujące do bogacenia się zawsze wydawały mi się płytkie, na wskroś egoistyczne, a często po prostu durne i nie warte uwagi. Oczywiście często tak jest. Tylko, że w każdej dziedzinie są książki bardziej i mniej wartościowe. A ja z jakiś przyczyn całą tematykę wrzucałam do kosza… Teraz już wiem, że niestety mój schemat pieniędzy nie wygląda najlepiej.
Schemat pieniędzy to ważne pojęcie z książki Ekera. Autor proponuje nam przyjrzenie się temu, jak zostaliśmy niejako zaprogramowani, aby myśleć w konkretny sposób o pieniądzach, bogactwie, biedzie itd. Bardzo mi się to kojarzy z tzw. scenariuszem czy skryptem życiowym – znanym z nurtu analizy transakcyjnej. Mamy przypisane pewne kwestie, role, akcja toczy się w określony sposób, zmierzając do określonego w scenariuszu końca (the end). Smutne? Tak, dosyć często smutne. To wyjaśnia historie totolotkowych milionerów, którzy zostają z niczym albo nawet z długami.

niedziela, 14 lipca 2013

Kup kochance męża kwiaty


Autor: Katarzyna Miller
Wydawnictwo Zwierciadło
Warszawa 2011
Liczba stron: 240






Cytat z książki
Sądzimy, że zdradzani jesteśmy dopiero jako dorośli. Nie przychodzi nam nawet na myśl, że zdradzani jesteśmy od początku naszego życia (s. 28)
           





Rozpoczęłam od cytatu, delikatnie mówiąc, smutnego.  Bez obaw, mimo, że temat jest, jak sama autorka przyznaje, „niezwykle trudny i smutny”, to ostatecznie zmierzać będziemy ku pokrzepieniu serc. Proszę więc pokonać opór przed rozważaniami o zdradzie i być może przed wydającym się absurdalnym zaleceniem z tytułu książki. Zanim ocenicie, przeczytajcie do końca recenzję – o to tylko Was proszęJ
Kup kochance męża kwiaty – brzmi z lekka dziwnie. Czy już rzuciłyście w myślach, a może i na głos „Co?! W życiu nigdy!”. A może powiedziałyście coś jeszcze bardziej dosadnego? A może uważacie, że to książka, która Was nie dotyczy, bo nie byłyście i nie jesteście zdradzane? Cóż, zależy jak rozumiemy zdradę… Z całą pewnością jest to doskonała lektura, dla tych, które zdrady doznały – lektura otwierająca oczy, pozwalająca spojrzeć na sytuację z innej perspektywy, ale też kojąca i przynosząca nadzieję. Jednak nawet, jeśli temat zdrady w rozumieniu podstawowym (czyli seksualna zdrada dokonana przez męża, partnera) nas nie dotyczy, książka może być ciekawa i wnosząca w nasze tzw. relacje intymne nowe spojrzenie.
Katarzyna Miller ma tę cudowna umiejętność pisania o rzeczach ważnych i poważnych w sposób lekki, ale nie spłycający. Już pisałam, że lubię czytać jej książki i felietony. Jakiś czas temu byłam też na jej wykładzie. Niezmiennie polecam innym zapoznawanie się z jej książkami.  Do lektury Kup kochance męża kwiaty również mogę spokojnie zachęcać wszystkie panie, które chcą być tak po prostu, po ludzku, szczęśliwe, niezależnie od tego, co je dotychczas w życiu spotkało. 

środa, 3 lipca 2013

COACHING ZDROWIA Twoje życie w twoich rękach


Autor: Monika Zubrzycka-Nowak, Katarzyna Rybczyńska
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Sopot 2013
Liczba stron: 160


Cytat z książki
Bywa, że łatwiej zaprosić do współpracy swoje ciało i zachorować, niż zająć się rozpoznaniem własnych doznań, nazwaniem emocji czy zdefiniowaniem własnych granic w relacji z szefową lub partnerem . 
(s. 13)
           
Dopada was czasem przeziębienie, znienacka rozkłada grypa, kręgosłup daje się we znaki? Czujecie się bezwolnymi ofiarami agresywnych wirusów? Ludzie Was denerwują, a ZUS szykuje dla Was fatalną starość? Jak myślicie o swoim zdrowiu, samopoczuciu, o Życiu? Jeśli chcecie się przyjrzeć tematowi zdrowia rozumianego jako coś więcej niż brak choroby, sięgnijcie po Coaching zdrowia.
Na zdjęciu powyżej widać rycinę, która pochodzi z opisywanej dziś przez mnie książki. To takie skrótowe zobrazowanie jej głównego przesłania, że jesteśmy jednością, nasze ciało, emocje, rozum, a także duchowość to naczynia połączone. Autorki zapraszają nas na „coachingową ścieżkę zdrowia” i, jak to w coachingu bywa, więcej znajdziemy tu pytań niż odpowiedzi. Cel to pobudzenie czytelnika do myślenia, do spojrzenia na kwestę zdrowia z szerszej perspektywy i do poszukania strategii polepszenia swojego samopoczucia, a właściwie całego funkcjonowania.
Książka napisana jest językiem przystępnym, obrazowym. Bez wątpienia przekaz autorek jest komunikatywny i zapadający w pamięć. Układ książki jest, jak dla mnie, logiczny, uporządkowany. Zaczynamy od przyjrzenia się swojej definicji zdrowia, następnie przechodzimy do poziomów zarządzania swoim zdrowiem, zaczynając od najbardziej podstawowego fizycznego, a kończąc na duchowym.

niedziela, 23 czerwca 2013

Rodzicielstwo przez zabawę

Autor: Lawrence J. Cohen
Tłumacz: Anna Rogozińska
Wydawnictwo Mamania
Warszawa 2012
Liczba stron: 348




Cytat z książki
Tak naprawdę musimy zapewnić dziecku bezpieczeństwo i postawić obiad na stole – poza tym ono chce i potrzebuje tylko tego, żebyśmy się rozluźnili. Nie ma sensu zostawiać zabawy innym, którzy podobno „są w tym lepsi”. Dlaczego mielibyśmy pozbawiać się całej tej przyjemności? 
(s. 27)
           




Lektura Rodzicielstwa przez zabawę wywołała u mnie sporo śmiechu i tak samo wiele chwil refleksji. Przedstawiam Wam książkę, po którą warto sięgnąć, jeśli chcemy zrozumieć świat dziecięcej (a może po przeczytaniu książki już nie tylko dziecięcej) zabawy. Autor, Lawrence Cohen, jest doktorem psychologii specjalizującym się w terapii rodzin i dzieci przez zabawę. Z tego, co pisze, ma też doświadczenie w terapeutycznej pracy z dorosłymi, między innymi sprawcami przemocy. Myślę, że refleksje płynące z pracy z dorosłymi bardzo ubogaciły jego koncepcję realizowania rodzicielstwa. Sama zresztą mam poczucie, że moja praca w terapii uzależnień, rozświetliła mi czego potrzebują dzieci, mimo, że pracuję z osobami często około 40-50 roku życia.
Z opisu książki możemy się dowiedzieć, że jest ona przeznaczona, zarówno dla osób lubiących dziecięce zabawy, jak i tych, którzy bawić się nie lubią lub nie potrafią (albo jedno i drugie). Znam więcej osób z tej drugiej kategorii, niestety... Jakoś tak się dzieje, że dorosłość kojarzy nam się z „byciem człowiekiem poważnym”, czytaj: nie byciem śmiesznym, a więc nie byciem spontanicznym, gotowym do zachowań niekonwencjonalnych. Może dlatego, że nikt się z nami nie bawił? Poważę się na tezę, że Rodzicielstwo przez zabawę to książka, która może mieć dobroczynny wpływ nie tylko na kwestie tego jak, jako rodzice, wychowujemy dzieci, ale jak nam jest ze samym sobą. Wrócę jeszcze raz to tematu uzależnień. Gdy nie ma umiejętności zabawy, z „pomocą” przychodzi alkohol czy narkotyki, bo człowiek (mały i duży) potrzebuje chwil odreagowania, wyrażenia emocjo o różnym natężeniu, chwil, kiedy może czuć się wolny, nieskrępowany konwenansami, zasadami czy  oceną.  Potrzebujemy zabawy, żeby żyć, rozwijać się i po prostu, żeby być szczęśliwym. 

piątek, 14 czerwca 2013

Smocze opowieści


Autor: Dagna Ślepowrońska
Ilustracje: Aneta Krella-Moch
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Sopot 2009
Liczba stron: 72
Wiek czytelnika: od ok. 5 lat
  






Cytat z książki
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami żył sobie smok Kocanka, który bardzo łatwo się wzruszał . (s. 5)         





Jest taki etap w rozwoju, kiedy dzieci uwielbiają smoki i dinozaury. Mogą bez końca przewracać kartki z ilustracjami dinozaurów i słuchać opowieści o smokach. W te zainteresowania świetnie wpisują się Smocze opowieści Dagny Śleopwrońskiej. Książka ta spodoba się dzieciom, bo opowiadane historie są ciekawe, zabarwione poczuciem humoru i przede wszystkim zanurzone w dziecięcym rozumieniu świata. Rodzice też będą ukontentowani, bo książka ma walor terapeutyczny, uczy wyrażania uczuć, radzenia sobie z emocjami, a tego przecież rodzice chcą nauczyć dzieci, choć nie zawsze wiedzą jak to zrobić.
Autorka jest psychologiem, terapeutką rodzinną i autorką książek dla dzieci. Swoją wiedzę wykorzystała tworząc bohaterów Smoczych opowieści. Kolejne rozdziały to przygody smoków, o często wiele mówiących imionach, borykających się z problemami, które nieobce są w większej lub mniejszej mierze każdemu dziecku. Mojemu synowi szczególnie przypadł  do gustu smok Ciemnota, który potrzebował oświecenia, żeby zobaczyć że świat nie jest jego wrogiem oraz szukający przyjaźni Tymianek. Mnie urzekły przygody płaczliwego smoka Kocanki i strachliwego Osiki.
Warto przeczytać dziecku wszystkie opowieści, choć możemy też wybrać smoka odpowiedniego do sytuacji, jaką przeżywa dziecko. Ważne tylko, aby nie zepsuć wymowy historii „rodzicielskim marudzeniem”. Autorka tak skonstruowała książkę, że naprawdę nie trzeba już wyjaśniania, dopowiadania, chyba, że dziecko samo dopytuje.  Piszę o tym, bo sama wiem, jaka to pokusa, żeby zadbać, aby dziecko „dobrze zrozumiało”, to co mu czytam. Niech rozumie tak, jak chce! 

piątek, 31 maja 2013

To ja zabrałem twój ser – recenzja i KONKURS


Autor: Deepak Malhotra
Tłumacz: Dariusz Bakalarz
Wydawnictwo Studio EMKA
Warszawa 2013
Liczba stron: 116







Cytat z książki
Problem nie polega na tym, że myszy są w labiryncie, tylko na tym, że labirynt jest w myszach. (s. 80)
           





Kilka miesięcy temu pisałam o książce Spencera Johnsona Kto zabrał mój ser?. Dziś chcę Wam przybliżyć książkę Deepaka Malhotry To ja zabrałem twój ser, która reklamowana jest jako „błyskotliwa replika” na tę pierwszą. Gdy przeczytałam opis tej książki na stronie Wydawnictwa Emka, wiedziałam, że muszę ją mieć! Oczywiście również po to, żeby przedstawić ją Wam na bloguJ
Dla mnie lektura Kto zabrał mój ser? była, jak pisałam, bardzo odżywcza. Książka mi się podobała i nie miałam większych zastrzeżeń. Dlatego tym bardziej zainteresowało mnie, że ktoś kwestionuje jej założenia. Byłam ciekawa, czego z kolei dowiem się z To ja zabrałem twój ser i czy zmienię zdanie o Kto zabrał mój ser?. Efekt końcowy jest taki, że podobają mi się obie książki. Według mnie one, wbrew pozorom, nie przeczą sobie, a raczej się uzupełniają. O ile oczywiście nie czytamy ich w sposób uproszczony i bezrefleksyjny.
Autor książki To ja zabrałem Twój ser uważa, że przesłanie Johnsona z KZMS jest niebanalne, ale jest też niepełne, a nawet niebezpieczne. Przypomnę, że dzięki bohaterom Kto zabrał mój ser? dowiadujemy się, że zmiany są nieuchronne, często pozostają poza naszą kontrolą i jeśli chcemy być szczęśliwi (mieć ser) to musimy na owe zmiany reagować i sami się zmieniać. I jak tu się z taką tezą nie zgadzać, prawda? To ja zabrałem twój ser na plan pierwszy wysuwa inny wątek. Właściwie dopiero czytając tę książkę dotarło do mnie, że KZMS można odczytać zupełnie inaczej niż ja. Że owo reagowanie na zmiany ktoś może odczytać jako bezrefleksyjne przystosowanie.

poniedziałek, 27 maja 2013

ROZWÓJ DZIECKA Od 3 lat do 6 lat


Autor: Thomas B. Brazelton, Joshua D. Sparrow
Tłumacz: Anna Kacmajor, Agata Sulak
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Sopot 2013
Liczba stron: 512






Cytat z książki
Rodzice, którzy piętnują zachowanie dziecka, nie starając się dociec jego przyczyn, tracą okazję do poznania swojego syna czy córki (s. 233)
           




W kwietniu pisałam o pierwszym tomie Rozwoju dziecka dwóch amerykańskich autorów, pediatry Thomasa Brazeltona i psychiatry dziecięcego Joshuy Sparrowa. Zapowiadałam wtedy, że „w najbliższym czasie” będzie recenzja tomu dotyczącego przedszkolaków. Niniejszym ogłaszam, że „najbliższy czas” właśnie nadszedł. Choć trochę mu to zajęło…
 Od razu, bez zbędnego wstępu, napiszę, że i tę część Wam bardzo polecam. Tak się składa, że jedno z moich dzieci jest małym tuptusiem, a drugie pełnym energii przedszkolakiem. Tym samym oba tomy były dla mnie bardzo interesujące i nie będę się zastanawiać, który lepszy. Jeśli tak, jak ja macie dzieci w obu przedziałach wiekowych, warto zaopatrzyć się w komplet książek Brazeltona, bo naprawdę dobrze się je czyta, a i potem ładnie się prezentują na półce.
Między tomem dotyczącym 0-3 lat a tym opisującym rozwój w wieku 3-6 lat są pewne różnicie i myślę, że warto o nich wspomnieć. Otóż w Rozwoju dziecka od 3 lat do 6 lat czytelnik poznaje specyfikę rozwoju dziecka śledząc losy małych, niemalże powieściowo opisanych, bohaterów i ich rodziców. Autorzy przedstawiają nam czworo, różniących się cechami temperamentalnymi, dzieci: Anię, Magdę, Bartka i Tymka. Przyznaję, że początkowo byłam zaskoczona tym „zabiegiem literackim”, a nawet z lekka nastawiona krytycznie. Miałam obawę, że poprzez taką powieściową formułę, prawidłowości rozwoju nie będą dostatecznie klarownie opisane. Myliłam się! Właśnie ten sposób prezentacji treści sprawia, że „wszystko staje się jasne” i naprawdę lepiej zrozumiałam niejedno z zachowań mojego syna. Jest jeszcze jeden oczywisty atut takiej konstrukcji książki: świetnie się ją czyta.  

środa, 15 maja 2013

ŻYCIOLOGIA czyli o mądrym zarządzaniu czasem


Autor: Miłosz Brzeziński
Wydawnictwo Zwierciadło
Warszawa 2011
Liczba stron: 176






Cytat z książki
Wyobraź sobie, ze jesteś ogrodnikiem… I zarządzasz trzema ogrodami. I nie masz nikogo do pomocy. I masz jeden komplet narzędzi (…) Trzy Ogrody Twojego Życia to praca, dom i ty sam. (s. 11)
           




Na specjalne życzenie tych, co to zanurzeni w pracy, szukają równowagi, będzie ten post i ta recenzja. Tym bardziej, że ostatnio sporo było z obszaru rodzicielstwa. Żeby więc i na blogu  proporcje były zachowane, książka, którą śmiało mogę polecić wszystkim, niezależnie od pełnionych życiowych ról. Zresztą, przyznaję, że ja sama potrzebowałam odskoczni od macierzyńskich tematów. Życiologia świetnie spełniła tę rolę, a jednocześnie dostarczyła mi tematów do przemyśleń.
Na początku muszę powiedzieć, że nieco innej treści się spodziewałam, sądząc po tytule. No, bo skoro książka miała być o zarządzaniu czasem, to powinna być o zasadach planowania dnia, stawiania celów, unikaniu „rozpraszaczy” i tym podobne, prawda? Ale nie jest o tym… I dobrze, że nie jest, bo jest o czymś daleko bardziej podstawowym i jednocześnie  głębokim. Życiologia to książka o zarządzaniu życiem, bo jak mówi autor: „czas to życie”. Czytając, nie da się uniknąć (przynajmniej mi się nie udało) refleksji nad tym, jak wykorzystuję kolejne godziny dnia, po co robię, to co robię. Bo warto robić to, co ma dla nas sens… I tylko to robić! A tak poza tym umieć nie robić nic… Brzmi ciekawie? Dla mnie była to naprawdę bardzo inspirująca lektura. Do tego stopnia zmuszająca do przemyśleń, że tak jak z reguły po przeczytaniu książki prawie natychmiast siadam do pisania recenzji, tym razem musiałam sobie trochę „potrawić” to i owo.

sobota, 4 maja 2013

Księga Rodzielstwa Bliskości


Autor: William Sears, Martha Sears
Tłumacz: Matylda Szewczyk, Grażyna Chamielec
Wydawnictwo Mamania
Warszawa 2013
Liczba stron: 210






Cytat z książki
Rodzicielstwo bliskości to taki styl opieki, który wydobywa najlepsze zarówno z dziecka, jak i z jego rodziców. (s. 16)
           





Pozostaję w temacie wychowywania małych dzieci. Po Brazeltonie pora na Searsa, czyli nastał czas pediatrów amerykańskich na moim blogu. O rodzicielstwie bliskości zrobiło się od jakiegoś czasu głośno, zarówno ze strony żarliwych zwolenników, jak i równie zagorzałych przeciwników. Już choćby z tego powodu bardzo chciałam przeczytać Księgę Rodzicielstwa Bliskości. Nie bez znaczenia są oczywiście pobudki bardzo osobiste w postaci własnych dzieci… Nie znać koncepcji rodzicielstwa bliskości, a właściwie w dosłownym tłumaczeniu rodzicielstwa więzi (ang. attachment parenting), gdy chce się być świadomym rodzicem, to  wręcz ignorancja! Dotychczas nie mieliśmy książek małżeństwa Searsów na polskim rynku. Można było co prawda poczytać całkiem sporo na temat RB (rodzicielstwa bliskości), ale nic autorstwa samych twórców tego terminu. Świetnie, że znalazł się ktoś, kto postanowił dać rodzicom możliwość sięgnięcia do źródeł rodzicielstwa bliskości. Ta książka to cenna przeciwwaga do szeregu poradników opartych o założenia behawioryzmu, instruujących rodziców jak „wytrenować grzeczne dziecko”.
Gdy zabieram się do lektury książki, zawsze najpierw studiuję notkę o autorze. Często jest to pierwszy filtr, który sprawia, że na jedne książki nabieram ochoty, a na inne jakoś nie. Tutaj autorzy zdecydowanie zachęcają do czytania. William Sears jest znanym pediatrą, a Martha Sears pielęgniarką i doradczynią laktacyjną. Jednym słowem „zawodowcy”. Najbardziej przekonujące jest jednak to, że sami są rodzicami i to aż ośmiorga dzieci. Siłą rzeczy o rodzicielstwie muszą wiedzieć sporo…