piątek, 18 kwietnia 2014

Bóg ukryty. W poszukiwaniu ostatecznego sensu

Autor: Viktor E. Frankl
Wydawnictwo Czarna Owca
Warszawa 2013
Liczba stron: 240






Cytat z książki
W głębi nieświadomości każdego człowieka tkwi bowiem głęboko zakorzenione poczucie religijności. (s. 24)
           






Zgodnie z obietnicą, wracam do Frankla. Nie jest przypadkiem, że właśnie teraz, przed Wielkanocą . Te Święta w sposób szczególny, w naszej kulturze chyba najbardziej dojmujący, zapraszają do refleksji nad wiarą, w kogo albo co wierzymy, jaki sens ma nasze życie. Odpowiedzi bywają różne. Frankl doskonale wpisuje się w te rozważania, a co najważniejsze, jego książka może być pomocna przy bardzo różnych odpowiedziach na postawione wyżej pytania. Tak na marginesie, to o Człowieku w poszukiwaniu sensu pisałam w okolicach Świąt Bożego Narodzenia J
Książka Bóg ukryty nie jest najłatwiejsza w odbiorze. Trudno byłoby ją chyba w ogóle przeczytać bez znajomości wspomnianej wyżej „książki- fundamentu”.  A i nawet z zapleczem wiedzy o filozofii Frankla, jego doświadczeniach życiowych i metodzie psychoterapii, może nie być najprościej. Bo nie znajdziemy tutaj żadnego pójścia na skróty, uproszczonego języka i chwytliwych sloganów.
Autor dokonuje swego rodzaju analizy ludzkiej religijności, czy jak kto woli, duchowości. Może tutaj od razu warto dodać, że Frankl rozumie religijność bardzo szeroko, rezerwując ją również dla ateistów na przykład. Cytując za Einsteinem twierdzi, że wiara to ufność w ostateczny sens. Podkreśla, że tak, jak sfera popędowa może być nieświadoma, tak samo w nieświadomości jest miejsce na sferę duchową. Nawet więcej, zakłada, że tak, jak oko, które widzi, nie postrzega samego siebie, tak sama istota duchowości człowieka jest dla niego nieświadoma. Skomplikowane? Może wcale nie…
Dla mnie ważnym wątkiem jest wielokrotnie podkreślane przez autora stwierdzenie, że sensu nie można komuś nadać, można go tylko i wyłącznie odkryć i że jest on indywidualny, niepowtarzalny dla każdego. Gdy dodamy do tego tezę, że autentyczna religijność jest spontaniczna i musi rozwijać się we własnym tempie, człowiek nie może być do niej „popychany”, to widzimy jak daleko jest filozofia Frankla od wszelkiego totalitaryzmu, również, a może przede wszystkim, tego religijnego. Cytat na dowód: „Im głębsza religijność, tym bardziej potrafimy uszanować decyzję tego, który nie próbuje iść dalej” (s. 79).
Dużo znajdziecie o tym, czym jest egzystencjalna pustka. Frankl wymienia trzy jej konsekwencje: depresje, uzależnienia i agresję. Dla mnie jego wywód jest naprawdę przekonujący i wiele wnoszący.  Autor podaje też wyniki badań empirycznych, które zdecydowanie potwierdzają jego tezy. Wartym chwili uwagi wątkiem jest spojrzenie autora na ludzką seksualność. Może nie wyjaśnia wszystkiego, ale na pewno skłania do refleksji nad swoją postawą wobec dehumanizacji seksualności, z jaką mamy do czynienia w dzisiejszej kulturze.
Dużo można by pisać, ale nie chcę tutaj referować książki, a bardzie zachęcić Was do samodzielnej lektury. I właśnie na zachętę dodam, że o tym, jakie są drogi odnajdywania swojego sensu, też co nieco w książce znajdziecie. Oczywiście nie ma recepty na zasadzie „zażyć popijając szklanką wody”. Cóż, w końcu sensu nie może nam nikt nadać. Może byłoby prościej, ale za to jak bardzo strasznie!
Dobrych Świąt!  
Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz