środa, 26 października 2016

"Siła introwersji", czyli pochwała spokojnych





Autor: A. Kozak
Przekład: M. Trusiewicz
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne (dziękuję)
Sopot 2016
Liczba stron: 260





Pojęcie introwersji robi ostatnio sporą karierę. Całkiem często spotykam się z tym, że ktoś określa siebie jako introwertyka wyjaśniając tym terminem swoje trudności w relacjach z innymi. Mało kto mówi: „Ach, bo to wszystko przez to, że jestem ekstrawertykiem!”  Ekstrawertyk z reguły trochę mniej interesuje się samym sobą i nawet nie wie, że jest ekstrawertykiem. Nie koncentruje się na problemach, więc nie wie, że jego ekstrawersja ( o której nie wie) czasem przynosi mu kłopoty. Oczywiście generalizuję i upraszczam.

Coś jednak jest na rzeczy, że introwersja jest pojęciem znanym i używanym, czasem nawet nadużywanym. Gdy na rzeczywistą tendencję do introwersji, nakładają się problemy natury emocjonalnej, a wszystko zrzuca się na karb introwersji, to niełatwo o dokonanie zmiany. W końcu introwersja to coś raczej stałego. Dobrze, że powstają takie książki jak ta, bo jest szansa na zweryfikowanie swoich pomysłów na introwersję.

Siła introwersji to lektura pozwalająca na zgłębienie pojęcia introwersji, sprawdzenie na ile odnosi się ono do nas. Jeśli okaże się, że tak „introwertyk to ja” książka da również co nieco  podpowiedzi jak żyć, by odnaleźć się w świecie, by ze swej natury czerpać wykorzystując potencjał tkwiący w introwersji. Ważnym wątkiem książki jest rozróżnienie introwersji od rożnego typu zaburzeń w funkcjonowaniu i jednoznaczne zdefiniowanie introwersji jako naturalnej cechy. Największym zyskiem płynącym z lektury jest według mnie zobaczenie introwersji jako źródła korzyści, jako cechy ubogacającej, dającej szanse na życie spełnione, twórcze i refleksyjne. To wydaje mi nieszczególnie cenne w kontekście wspomnianego wyżej tłumaczenia swoich problemów introwersją. Bo choć to prawda, że bycie introwertykiem nie należy do najłatwiejszych form egzystencji, to skupienie się na trudnościach, raczej rozwojowe nie jest.

Jednocześnie trochę podejrzewam autora o brak obiektywizmu. Niestety z książki pobrzmiewa raczej negatywna ocena ekstrawersji. Rozumiem, że ma to swoje źródła w kulturze, w jakiej funkcjonuje autor i do jakich warunków, tym samym, się odnosi. Można być pewnie sfrustrowanym amerykańską wersją ekstrawersji. Wyobrażam sobie, że dla introwertyka to musi być wręcz bolesne poruszać się w hałaśliwym świecie nastawionym na autopromocję. Wydaje mi się jednak ważne, aby przesłanie dla introwertyka, równie jasno jak zachęca do akceptacji introwersji, zapraszało również do zrozumienia ekstrawertyków.

I jeszcze jeden zgrzyt miałam w trakcie lektury. Wśród „sposobów na życie” bardzo jednoznacznie przebija promowanie buddyzmu. W rozdziale dotyczącym praktyk kontemplacyjnych rozwijających wnętrze autor wymienia naprawdę sporo pomysłów, uniwersalnych i zanurzonych w różnych światopoglądach. Potem jednak szczegółowo omawia tylko wybrane. Nie uzasadnia w żaden sposób swojego wyboru, co może sugerować, że pisze o tych najlepszych sposobach. Według mnie przydałoby się  choćby napomknąć, że skupia się na tym co osobiście jest jemu najbliższe, czym się sam zajmuje i że dlatego te wątki rozwija, a inne pomija.

Takie mi się pojawiło pytanie: kto czyta tego bloga? Ciekawe, czy w równej mierze ekstrawertycy jak i introwertycy? Kim jesteś Drogi Czytelniku, Droga Czytelniczko?


7 komentarzy:

  1. Kim jestem? Zdeklarowanym bibliofilem :). Ze względu na wspomniane przez Ciebie 'defekty', raczej po książkę nie sięgnę. Ciekawi mnie tylko czy autor napomknął cokolwiek o maskowanej introwersji, bo to ciekawe pojęcie- introwertyk na zewnątrz odgrywający ekstrawertyka.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, jest o maskowanej introwersji, tutaj pod nazwą pseudoekstrawersji. Co ciekawe, autor pokazuje również jej dobre aspekty - czyli coś o pozytywach ekstrawersji jednak jest...
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też czytałam tę książkę. Trochę mnie drażniło, że autor tak zachwala zalety introwersji, a przecież każdy introwertyk wie, że te zalety są nieco przereklamowane. No, ja wiem :-)
    Ale zalety książki są bezdyskusyjne. Oswaja introwertyków z ich introwersją. Przekonuje, że taki sposób bycia też ma sens. Pokazuje, pod jaką kulturową presją żyjemy. Presją ekstrawersji, która jawi się jako jedyny sposób skutecznego życia. A przecież są też inne drogi.
    Mnie poruszyła polemika autora z przekonaniem, jakoby introwertycy byli odludkami, stroniącymi od ludzi, niechętnymi kontaktom i bliskości. Autor wykazuje, że introwertycy to towarzyskie stworzenia. Potrzeby towarzyskie realizują nie w stadzie, lecz w indywidualnym, bliskim kontakcie. Bardzo jest mi to bliskie. I takie uwalniające od piętna odludka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za opinię - tym bardziej cenną, że znasz książkę. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Po Twojej recenzji trudno mi będzie sięgnąć po książkę :) Ale temat jest dla mnie osobiście ważny, a i z tego, co widzę dookoła, powinno się o tym pisać (mądrze). Pamiętam, że gdy dawno temu przeczytałam książkę "Introwertyzm to zaleta", poczułam się jak gdyby ktoś podarował mi nową, dodatkową świadomość. Wreszcie przestałam uznawać niektóre rzeczy za "nienormalne" :) To było dość dawno, co najmniej jedną dekadę temu, i wtedy zdawałam sobie sprawę z tego, że jest coś takiego, jak ekstra- i introwertyzm, jednak introwertyzm kojarzył mi się z nerwicą i był postrzegany raczej jako to coś gorszego. Długo jeszcze po lekturze tamtej książki mimo wiedzy, jaką mi dała, widziałam ekstra- i introwertyzm jako przeciwności, dopiero "Ciszej proszę" Susan Cain, uświadomiło mi, że to rodzaj spektrum o różnym natężeniu. W ogóle jest to świetna książka i serdecznie ją polecam każdemu bez względu na to, jakie miejsce w tym spektrum zajmuje. Być może kiedyś napiszesz o niej recenzję? Przeczytam z ciekawością :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wydaje mi się, że jestem klasycznym intro-ekstrawertykiem! A poważnie - świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń